20 dzieci wśród ofiar w Basrze
Treść
W środę rano zaatakowano trzy posterunki policji w Basrze, na południu Iraku. Według najnowszych doniesień 68 osób zginęło a około 100 zostało rannych. Wśród ofiar jest wielu cywili, w tym, jak podaje CNN, 20 dzieci, które jechały do szkoły. Gubernator Basry o ataki oskarża al Kaidę. Rano rozgorzały też czterogodzinne walki w Falludży
Liczba śmiertelnych ofiar ataków, prawdopodobnie przeprowadzonych przez zamachowców-samobójców, wynosi ogółem co najmniej 68 osób - podały źródła szpitalne. Mer Basry, Wael Abdel Hafiz, potwierdził taki bilans ofiar śmiertelnych, powiedział także, że 99 osób zostało rannych. Wael Abdel Hafiz uważa, że seria porannych wybuchów w tym mieście mogła być dziełem terrorystów z al-Kaidy
Poza Basrą, lecz w tym samym czasie, zaatakowana została akademia policyjna w miejscowości Zubeir (25 km na południe od Basry) - zginęły tam trzy osoby a sześć odniosło obrażenia. Wśród rannych są także czterej (a nie dwaj, jak podawano poprzednio) żołnierze brytyjscy. Stan dwu z nich określono w Londynie jako poważny.
Rzeczniczka sił brytyjskich - odpowiadających za południową strefę Iraku - powiedziała, iż wszystko wskazuje na to, iż były to ataki, przeprowadzone przez zamachowców-samobójców.
Basra leży w strefie brytyjskiej - żołnierze brytyjscy nie byli jednak w stanie dotrzeć do dwu z trzech zaatakowanych posterunków. Jak powiedział cytowany przez agencję Reutera dowódca szwadronu, Jonathan Arnold, Brytyjczycy zostali zaatakowani przez tłum kamieniami.
Wśród ofiar zamachów są zarówno iraccy policjanci jak i cywile, w tym dzieci. Świadkowie twierdzą, że jeden z wybuchów zniszczył mikrobus, którym grupa dzieci jechała do przedszkola. Ciała kilkunastu ofiar niemal całkowicie spłonęły i nie można było ich zidentyfikować - podali lekarze w szpitalu w dzielnicy Saudia.
Wybuch, jaki miał miejsce na posterunku w Saudii, sprawił, iż runęła frontowa ściana budynku, przed którym widać też kilka całkowicie spalonych samochodów i dwa autobusy szkolne. Przed posterunkiem - pisze Reuter, cytując relacje świadków - powstał krater o głębokości dwu metrów i średnicy trzech metrów.
Ataki - podkreśla agencja Reutera - były najwyraźniej doskonale przygotowane i zgrane w czasie. Dowódca brytyjski Arnold powiedział, iż według posiadanych przez niego informacji, użyte zostały samochody-pułapki. Inne źródła mówią o ostrzale rakietowym bądź moździerzowym. Cytowany przez agencję France Presse szef irackiej policji w Basrze, Mohammad Kadhem albAli podał, iż ataku dokonano z użyciem broni rakietowej. Al Ali nie potwierdził doniesień o zamachach samobójczych.
Walki w Falludży
Co najmniej dziewięciu partyzantów zginęło, a trzech żołnierzy piechoty morskiej USA zostało rannych w walkach w Falludży, do których doszło w środę rano - podaje agencja AFP. Z kolei według agencji AP, powołującej się na świadków, zginęło sześciu cywilów, a 10 zostało rannych. Pomimo obowiązującego w mieście od poniedziałku zawieszenia broni, obie strony użyły zarówno broni maszynowej jak i moździerzy i pocisków rakietowych.
Walki w Falludży wybuchły w kilka godzin po oświadczeniu amerykańskiego ministra obrony Donalda Rumsfelda, który ostrzegł we wtorek, iż rozejm w tym irackim mieście "nie będzie trwać wiecznie", ponieważ w rokowaniach, które doprowadziły do zawieszenia broni, nie brali udziału rebelianci sunniccy, występujący przeciwko siłom USA.
(pi, PAP)
Autor: gazeta.pl