Afera Rywina: Zarzut fałszerstwa przeciwko Janinie Sokołowskiej
Treść
Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie w Białymstoku, Prokuratura Apelacyjna postawi dziś Janinie Sokołowskiej, b. prawnikowi KRRiT, zarzut sfałszowania ustawy rtv. Chodzi o wykreślenie z rządowego projektu słów "lub czasopisma".
Sokołowska jest już w prokuraturze razem ze swoim prawnikiem. Jutro i pojutrze w Białymstoku pojawią się Iwona Galińska, zastępczyni Sokołowskiej i Tomasz Łopacki z Departamentu Prawnego w Ministerstwie Kultury. Im też prokuratura postawi zarzut fałszerstwa. To ta trójka wykreśliła w marcu 2002 r. z rządowego dokumentu słowa "lub czasopisma".
To przełom w toczącym się od lipca zeszłego roku śledztwie. W lipcu tego roku warszawska prokuratura apelacyjna umorzyła śledztwo, gdyż nie była w stanie wykryć sprawców. Białostocka apelacja znalazła trzech. Cała trójka dostanie taki sam zarzut, gdyż zdaniem prokuratury działała wspólnie i w porozumieniu.
"Lub czasopisma" to odprysk afery Rywina. Fałszerstwo wykryła komisja śledcza badająca tę aferę. Usunięcie tych słów z ustawy umożliwiało wydawcom czasopism kupno ogólnopolskiej telewizji.
Posłowie ustalili, że już po przyjęciu przez rząd nowelizacji ustawy medialnej, podczas nanoszenia poprawek na tekst, w siedzibie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zniknęły z tekstu słowa "lub czasopisma". Ich brak pierwsza zauważyła Bożena Szumielewicz, z Rządowego Centrum Legislacji. Razem z Sokołowską, Galińską i Łopackim nanosili poprawki na tekst projektu przyjętego przez rząd. Gdy Szumielewicz zauważyła brak "lub czasopism" cała trójka solidarnie twierdziła, że zostały wykreślone przez rząd i na dowód pokazywały swoje egzemplarze projektu bez tych słów. Ponieważ Sokołowska była na tym posiedzeniu rady ministrów, Szumielewicz dała jej wiarę. Po południu cała trójka - na prośbę Sokołowskiej - z RCL przeniosła się do siedziby KRRiT. I właśnie wtedy - jak ustalił biegły na podstawie analizy twardych dysków KRRiT - między 14.56 a 17. 55 zniknęły "lub czasopisma". Te dwa słowa nie zostały po prostu wymazane. W tekście projektu został podmieniony cały akapit art. 36, w którym były "lub czasopisma". Taki sposób zmiany świadczy, że było to działanie świadome.
Komisja śledcza w tej sprawie przeprowadziła trzy konfrontacje: Szumielewicz stawała oko w oko z Sokołowską, Galińską i Łopackim. Sokołowska zaprzeczała, by w ogóle na spotkaniu w RCL była mowa o braku "lub czasopism", Galińska - że w jej egzemplarzu "lub czasopisma" były, a jeżeli doszło do ich wykreślenia, to może przez przypadek, a Łopacki nic nie pamiętał.
"Lub czasopisma" nie tylko zniknęły z ustawy w tajemniczych okolicznościach, ale tak samo się w niej pojawiły. Zostały dopisane na 5 dni przed posiedzeniem rządu, na którym rozpatrywany był projekt. Aleksandra Jakubowska, wówczas wiceminister kultury odpowiedzialna za tę ustawę, tłumaczyła komisji śledczej, że to ona sama wymyśliła, że "lub czasopisma" trzeba dopisać do art. 36. Ale analiza twardych dysków w KRRiT pokazała, że zapis z tymi dwoma słowami znalazł się w komputerze Galińskiej, a stąd trafił do ministerstwa kultury.
(Agnieszka Kublik)
Autor: gazeta.pl