Afera Stella Maris cd. To kuria jest ofiarą
Treść
- To nie Kościół jest winien, tylko ludzie, którzy spowodowali nadużycia w Stelli Maris. Gdańska kuria jest ofiarą tej afery - mówił dziś arcybiskup Tadeusz Gocłowski
Metropolita gdański nie kryje żalu do "Gazety" za publikację tekstu o wizycie komornika w jego siedzibie. Na poczet długów kurii zajął on tam sprzęty, meble i obrazy. - W poszukiwaniu sensacji daliście nawet tytuł: "Arcybankructwo". Przecież Stella Maris to nie jest cały gdański kościół, to jest niewielki ułamek tego kościoła - mówi abp Gocłowski.
Po naszym artykule u biskupa pojawili się dziennikarze ze wszystkich mediów. Początkowo odmawiał komentarza. Potem wpuścił ich do swojej siedziby. Pokazał też zajęte rzeczy. - Wszystkie zobowiązania powstały w wydawnictwie Stella Maris. Obciążają one kurię, ale przecież to nie my je zaciągaliśmy - tłumaczył biskup.
Od ponad roku toczy się postępowanie prokuratorskie w sprawie prania pieniędzy w tym wydawnictwie. Głównym podejrzanym jest ksiądz Zbigniew B., były dyrektor firmy. Fikcyjne usługi zlecali mu biznesmeni z całej Polski, w tym, jak podejrzewa prokuratura, były baron pomorskiego SLD Jerzy Jędykiewicz.
Jak duże są długi wydawnictwa i czy kuria jest w stanie udźwignąć ich ciężar? - Ze względu na postępowanie prokuratorskie nie możemy tego ujawnić - mówił wczoraj Jacek Tylek, pełnomocnik arcybiskupa ds. Stella Maris.
Samo wydawnictwo jest na skraju przepaści. Z braku środków obrotowych wstrzymała produkcję. Jedyną nadzieją 122 zatrudnionych tam osób jest zastrzyk pieniędzy z tworzonego przez arcybiskupa Gocłowskiego funduszu "Praca". Prośbę o wpłaty na ten cel otrzymały wszystkie pomorskie parafie.
Dużo lepsza jest sytuacja należącego do archidiecezji gdańskiej Radia Plus. - Nam nic nie grozi. Wbrew temu co twierdzi komornik, nic nie zostało u nas zajęte - twierdzi Adam Hlebowicz, redaktor naczelny rozgłośni.
Praca dla ludzi, a nie naklejki komornika
Marek Wąs: W jaki sposób Ksiądz Arcybiskup zamierza rozwiązać problem zajęć komorniczych w siedzibie kurii?
Arcybiskup Tadeusz Gocłowski: Był komornik, oklejał różne sprzęty, ale nie w moim mieszkaniu. Jest różnica między siedzibą arcybiskupa a jego mieszkaniem. Kto dziś, z dnia na dzień, może dysponować kwotą rzędu tysięcy złotych? Przypominam, chodzi o dawne zobowiązania Stella Maris. Teraz staramy się wybrnąć z tej sytuacji. Rozmawiamy z wierzycielami, umawiamy się, jak zwrócić im pieniądze. Spłaciliśmy już dwa miliony złotych. Jednak to nie jest proste, nawet z niewielkich sum rosną ogromne odsetki. Jestem przekonany, że również w tej ostatniej sytuacji dojdzie do ugody. Powołaliśmy specjalny fundusz "Praca", po to żeby ludzie zatrudnieni w Stella Maris nie stracili pracy. To jest największy nasz problem, praca dla tych ludzi, a nie naklejki komornika.
Czy myślał Ksiądz Arcybiskup o ujawnieniu finansów kurii?
- Nie ma żadnego problemu, żeby ujawnić finanse kurii. Powtarzam, jest problem ze Stella Maris. Sytuacja po ludziach, którymi zajmuje się dziś prokuratura, jest zabagniona. Tam specjaliści liczą, w jaki sposób przepływały pieniądze. To jak w tej sytuacji pokazać całość finansów kurii?
Autor: gazeta.pl