Akademiki świecą pustkami
Treść
700 miejsc wolnych w akademikach trzech największych uczelni w Szczecinie. Domy studenckie świecą pustkami, bo wzrosły ceny i studenci uciekają do prywatnych kwater. Władze uczelni zastanawiają się, co zrobić, żeby nie ponieść strat
Wcześniej zawsze chętnych było więcej niż miejsc. Teraz w akademikach trzech największych uczelni wolnych jest aż 700 łóżek. To efekt podwyżek cen.
- W akademiku płaciłabym 300 zł miesięcznie, wynajęłam więc z trzema dziewczynami mieszkanie na Pomorzanach i płacimy po 250 - tłumaczy Agnieszka z trzeciego roku biologii Akademii Rolniczej. - Wychodzi taniej, a komfort mieszkania nieporównywalnie wyższy.
Ministerstwo edukacji zdecydowało, że nie będzie już dofinansowywać akademików. Od tego roku pełny koszt ich utrzymania ponoszą uczelnie. Przed wakacjami szczecińscy studenci płacili ok. 200 zł za jednoosobowy pokój, teraz nawet 320 zł. Studenci, którym przyznano miejsca w czerwcu przed podwyżkami, teraz rezygnują, bo okazuje się, że taniej wychodzi wynajęcie mieszkania lub pokoju na mieście.
Dlatego Politechnika Szczecińska (co dziesiąte miejsce w jej akademikach jest puste - w sumie 200 łóżek) postanowiła wczoraj, że rezygnuje z kryterium terytorialnego. O miejsce w akademiku może się starać każdy student, nawet ze Szczecina.
- Jeśli nie uda się zapełnić naszych obiektów, będą straty finansowe - martwi się rzecznik PS Stanisław Heropolitański. - Ogrzewanie, koszty amortyzacji, wszystko kosztuje.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na Uniwersytecie Szczecińskim. Na 1900 miejsc w akademikach zwolniło się nagle 400. Pustki świecą w oferującym najniższy standard Portowcu - tu wolne jest co trzecie miejsce. Są pokoje, gdzie w "trójce" zameldowała się tylko jedna osoba.
- U mnie na piętrze jest pięć pustych pokoi, a w zeszłym roku wszystko było nabite - mówi Agnieszka Koba z IV roku ekonomii. - Nie dziwię się, taniej wychodzi wynajęcie mieszkania. Wiesz, za co płacisz.
Kierownik osiedla akademickiego US Kazimierz Świrgoń zachowuje spokój: - Paniki nie ma, komisje wydziałowe będą teraz przyjmować tych, którzy nie otrzymali miejsc za pierwszym razem - mówi.
US ma prosty pomysł, co zrobić, jeśli nie uda się zapełnić miejsc z "kolejki". - Zakwaterujemy wszystkich chętnych studentów, także zaocznych - mówi rzecznik US Paulina Olechowska.
Uniwersytet nie zamierza obniżyć cen akademików. - To niemożliwe - mówi szef samorządu studenckiego US Radosław Przypis. - Skalkulowaliśmy je na poziomie minimalnym, czyli kosztów utrzymania. Obniżka spowodowałaby dziurę w budżecie. Mam nadzieję, że jednak zapełnimy te miejsca.
Problem, choć nie tak duży, ma też Akademia Rolnicza. Tu zwolniło się nagle 90 miejsc z 1250.
- Amicus jest pełny, miejsca są w Arkonie i Andromedzie - mówi rzecznik uczelni Marcin Gregorczyk. - Czekamy, może się zapełnią. Jeśli nie, też będziemy szukali jakichś rozwiązań.
(Marcin Górka)
Autor: gazeta.pl