Al Kaida planowała atak na pięć celów w USA
Treść
Al Kaida zebrała niesłychanie szczegółowe dane o pięciu celach w Nowym Jorku i Waszyngtonie, które najwyraźniej zamierzała zaatakować. Po raz pierwszy Amerykanie ujawniają tak poważne informacje wywiadowcze o zamachach
- To informacje mrożące krew w żyłach. To tak jakby znaleźć w domu list na stole, w którym ktoś pisze, gdzie trzymasz portfel, gdzie kosztowności, jakie masz zamki i jaką kawę lubisz - mówi David Heyman, ekspert od terroryzmu z Centrum Studiów Strategicznych w Waszyngtonie. Wśród celów są giełda na Wall Street, budynek grupy finansowej Citi w pobliżu Central Parku, wieżowiec Prudential oraz waszyngtońskie siedziby Banku Światowego i MFW. W każdym z tych budynków pracuje od tysiąca do kilku tysięcy ludzi.
Próby na sucho
Odkryli to Pakistańczycy, którzy opisy celów ataku znaleźli na komputerze zatrzymanego ostatnio Chalfana Gajlaniego - jednego z młodych liderów al Kaidy, którzy przejęli kontrolę nad organizacją po inwazji USA na Afganistan. Terroryści musieli przebadać archiwa internetowe i przeprowadzić szczegółowe obserwacje. Okazało się, że "rozpracowanie operacyjne" tych obiektów al Kaida rozpoczęła przed 11 września 2001. Nie tylko sporządzono zdjęcia i szkice sytuacyjne. Opisano rozmieszczenie kamer w budynkach, jak długo trwają zmiany strażników, jaką noszą broń i mundury, ilu ludzi pracuje w budynku, kiedy jest ich najwięcej, jak duży jest ruch na przylegających ulicach. Alkaidowcy interesowali się, czy można wjechać na parkingi podziemne, czy budynek da się zburzyć, detonując cysternę z paliwem, jakich trzeba użyć materiałów wybuchowych, by budynek się zawalił. Wiedzieli, jak dotrzeć do pracowników - gdzie jedzą lunche, do jakich barów idą po pracy. Wiedzieli, gdzie są pobliskie komisariaty, szpitale, szkoły.
Nie jest jasne, ile z odkrytych informacji zostało zebranych przed 11 września, a ile po. Amerykanie, którzy połączyli dane z Pakistanu ze swoimi, uznali, że niektóre działania agentów al Kaidy mogły być prowadzone w ostatnich tygodniach. Uznano je nawet za "próby na sucho", takie jak te, które przeprowadzali zamachowcy z 11 września. Dlatego w nocy z niedzieli na poniedziałek zamknięto kilka mostów i tuneli na Manhattan, ulice wokół zagrożonych budynków, a w rejonie Nowego Jorku i Waszyngtonu trwają kontrole ciężarówek i furgonetek, które mogłyby przewozić materiały wybuchowe.
- Tak drobiazgowe rozpoznanie pięciu obiektów nie świadczy wcale, że były lub są zaawansowane plany ataku. Zamachowcy mogli przecież zebrać informacje i stwierdzić po prostu, że zabezpieczenia tych budynków są zbyt dobre. Nie wiadomo, czy zrezygnowali z ataków już wcześniej lub też czy zrobią to teraz, zniechęceni nowymi środkami ostrożności - mówi Heyman.
Zeznanie informatyka
Informacje o celach znalazła pakistańska policja. Gajlaniego wsypał Mohamed Chan, informatyk al Kaidy. To on dał mu feralny komputer, a po zatrzymaniu podobno od razu zaczął mówić. Wśród planów Gajlaniego są nie tylko zdjęcia celów, plany architektoniczne i mapy, ale także fotokopie przepustek i szczegółowe raporty zwiadowców. Jeden z nich donosi, że "głównego wejścia pilnuje trzech strażników, ale tylko jeden z nich ma broń, a w niedzielę broni nie ma nikt". Inny pisał do Gajlaniego, że "w dzień powszedni nie miał problemów z wejściem na najwyższe piętro budynku".
Amerykańskie media twierdzą, że do informatyka Mohameda Chana trafiały m.in. raporty na dyskietkach przynoszone przez kurierów z Afganistanu i górskich rejonów Pakistanu. Informatyk umieszczał je w internecie, często dodatkowo je kodując.
Biały Dom przyznaje, że sprawa jest bardzo poważna - w Nowym Jorku i Waszyngtonie wprowadzono podwyższony stan pogotowia. W Nowym Jorku i w centrum Waszyngtonu wszędzie widać uzbrojonych policjantów, psy szukające bomb oraz bariery blokujące dojazd do budynków. Wokół stojących w centrum stolicy USA gmachów Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego zamarły place budowy, bo policja nie chce dopuszczać na nie ciężarówek z materiałami budowlanymi.
Koordynator służb specjalnych
Wczoraj, po raz pierwszy w historii, prezydent USA utworzył stanowisko koordynatora wszystkich służb specjalnych, który będzie nadzorował CIA, FBI i 15 innych tajnych służb USA. Utworzenie pozycji dyrektora służb było głównym zaleceniem komisji Kongresu USA, który badał okoliczności ataku 11 września.
Choć większość polityków republikańskich i demokratycznych ze zrozumieniem przyjęła najnowsze działania antyterrorystyczne to jednak demokratyczny rywal Busha w wyborach John Kerry skrytykował prezydenta za to, że utworzył nowe stanowisko szefa służb wywiadowczych tak późno (Kerry proponował to już rok temu). Kerry wezwał też Kongres do zebrania się na nadzwyczajnej sesji (trwają kongresowe wakacje) i uchwalenia ustaw reformujących służby wywiadowcze.
Zaś Howard Dean, który przegrał wyścig o nominację prezydencką Demokratów stwierdził: - Za każdym razem, gdy prezydent Bush jest w kłopotach, administracja ogłasza nowe ostrzeżenia. Nigdy nie wiadomo, ile jest w nich rzeczywistego zagrożenia, a ile polityki.
(Marcin Gadziński, Waszyngton )
Autor: gazeta.pl