Al Kaida prosi Allaha, by Kwaśniewskiego pochłonęła ziemia
Treść
Pochodzący z internetu raport, który w grudniu znaleźli norwescy wojskowi, przedstawił wczoraj posłom z sejmowej komisji ds. służb specjalnych szef wywiadu Zbigniew Siemiątkowski. "Gazeta" dwa tygodnie temu opisywała fragmenty raportu.
Gdy 11 marca w Madrycie wybuchły bomby, Norwegowie zorientowali się, że mają w ręku klucz do tragedii. Aż trzy strony zajmuje w nim bowiem analiza hiszpańskiej polityki i wezwanie do zwolenników al Kaidy, by zaatakowali Hiszpanię. "W celu zmuszenia rządu hiszpańskiego do wycofania się z Iraku należy doprowadzić do bolesnych ataków na hiszpańskie siły - stwierdza się w raporcie. - Nie pozostanie to bez wpływu na wybory. Przewidujemy, że rząd nie utrzyma się po dwóch, trzech uderzeniach i pod wpływem presji społeczeństwa wycofa część sił. Po tych uderzeniach pewne zwycięstwo odniesie partia socjalistyczna i nastąpi wycofanie sił hiszpańskich z Iraku. Jesteśmy przekonani, że wycofanie się sił hiszpańskich i włoskich spowoduje nacisk na Wielką Brytanię i Tony Blair nie utrzyma swej pozycji. W ten sposób poprzewracają się kamienie domina, ale pozostanie podstawowy problem z przewróceniem pierwszego kamienia".
Norwegowie przekazali dokument sojusznikom. Autorzy dokumentu opisują Polskę jako kraj zacofany, ale szybko się rozwijający, a Polaków jako lojalnych sojuszników USA. Dokładnie przedstawili wyniki wyborów parlamentarnych 2001 r. Obficie cytują książkę Aleksandra Kwaśniewskiego, a zwłaszcza fragmenty dotyczące UE i NATO. Pisząc, że kadencja nastawionego prozachodnio prezydenta kończy się w 2005 r., podkreślają: "Prosimy Allaha, by do tego czasu pochłonęła go ziemia".
"Jako podsumowanie kwestii polskiej możemy stwierdzić, że kraj ten, pomimo całej swojej słabości i biedy [wystawił] większość [wojsk] pośród krajów pozostających w Iraku i nie naraża się [na nic] poza ryzykiem strat w ludziach. To nie jest wysoka cena, ale w przypadku wycofania części wojsk zachodnich [Polska] musi być przygotowana (jej prezydent także) na pewne trudności. Jednak prawdopodobieństwo, że opuści ona Irak, jest niewielkie".
- To już raczej nie kwestia czy, lecz kiedy nastąpi atak - twierdzi Zbigniew Wassermann (PiS), członek speckomisji. - Przeszliśmy ze sfery przypuszczeń w sferę faktów.
Zdaniem innego członka komisji Konstantego Miodowicza (PO) podział opinii publicznej wokół Iraku i spory polityczne w Polsce mogą sprzyjać planom ataku, bo mógłby on odnieść znaczący skutek polityczny. Podobnie było w Hiszpanii.
Według naszych informatorów w Kongresie USA dokument nie musi pochodzić bezpośrednio z al Kaidy. Strona z nim była zainstalowana na serwerze w Pakistanie i zniknęła, gdy znaleźli ją Norwegowie. - Język dokumentu wskazuje, że jego autorami mogą być popierający cele terrorystów oficerowie służb specjalnych Pakistanu, Arabii Saudyjskiej lub innego kraju islamskiego.
Były oficer CIA, który czytał cały dokument, jest przekonany, że "Polska nie jest dla terrorystów celem numer jeden": - Wasz kraj jest dla islamskich fanatyków bardzo trudny do spenetrowania, nie mają tam sojuszników, kontaktów, nie ma tam dostatecznie dużej społeczności arabskiej.
- Ataku może dokonać nie al Kaida, lecz, jak w Madrycie, grupa bardzo luźno z nią powiązana, np. poprzez wspólne listy dyskusyjne w internecie - usłyszeliśmy z doskonałego źródła. - CIA uważa, że dziś atak terrorystyczny jest możliwy przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i Australii.
Po co fundamentaliści publikują takie dokumenty? - Aby zagrzewać zwolenników świętej wojny do walki - mówi Anthony Cordesman, czołowy amerykański ekspert ds. terroryzmu. - A także po to, by potencjalne ofiary sparaliżować strachem, bo daje to efekt niemal porównywalny ze skutecznym atakiem.
(Grzegorz Sokół, Warszawa, Bartosz Węglarczyk, Waszyngton)
Autor: Gazeta.pl