Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Amstaf zaatakował dziecko

Treść

W podwórku przy ul. Jagiellońskiej 73 pies rasy amstaf pogryzł dziewięcioletniego Przemka. Właściciel psa w tym czasie pił na ławce piwo
Chłopiec przebywa na obserwacji w szpitalu przy ul. Arkońskiej. Ma rozerwane ucho, ślady pogryzień pod pachą, na całym ciele jest posiniaczony i podrapany.

Przed południem ok. godz. 11 w podwórzu przy ul. Jagiellońskiej grupa dzieci bawiła się w piaskownicy. Około 50-letni właściciel psa wraz z kolegami wszedł przez jedyną niezamykaną bramę na podwórko. Na ławce pili piwo. Pies biegał po podwórku bez smyczy i kagańca. Gdy Przemek chciał wejść do domu, zwierzę rzuciło mu się na plecy.

- Wszystko działo się bardzo szybko. Początkowo myślałam, że to zabawa. Całe szczęście, że sąsiad wybiegł i odciągnął psa. Właściciel nawet nie zareagował - opowiada zdenerwowana matka. - To jest skandal. Wiem, że czworonogi nie są winne w takich przypadkach. To ich nieodpowiedzialnych właścicieli powinno się zamykać w klatkach.

To właśnie matka, zawodowa pielęgniarka, udzieliła synowi pierwszej pomocy. Właściciel psa uciekł, gdy zażądała od niego książeczki zdrowia psa i zaświadczenia o szczepieniu przeciw wściekliźnie. - Znam tego człowieka z widzenia, mieszka kilka kamienic dalej - mówi kobieta. - Słyszałam od innych dzieci, że już wcześniej obserwowały agresywne zachowania tego psa.

Policja wszczęła śledztwo, ale wczoraj do godz. 18 nie udało się jej odnaleźć mężczyzny. Jak mówią mieszkańcy, policjantom, którzy przyjechali do jego mieszkania, nikt nie otworzył drzwi.

- Mój syn uwielbiał psy. To był dla niego szok, może mu zostać uraz do końca życia - obawia się matka.

Dla gazety dr Andrzej Pępiak, lekarz weterynarii specjalizujący się w psychologii psów:

- Niestety w większości przypadków wina leży po stronie agresywnych właścicieli, a nie psów. Ta rasa z założenia ma zakodowaną agresję, a granica jej wyzwolenia jest bardzo cienka. Wystarczy, że właściciel kilka razy będzie np. szczuł kogoś psem, a on to sobie zapamięta i następnym razem bez zachęty rzuci się na człowieka. Dzieci są w tym przypadku bardziej podatne, bo są małe i dosyć szybko się przemieszczają, czyli stanowią dla niego potencjalną ofiarę.

Moim zdaniem obowiązkowe powinno być szkolenie takich psów, a za każdym razem kiedy są wyprowadzane, powinny razem ze smyczą i kagańcem mieć kolczatkę. Mam nadzieję, że wreszcie doczekamy się ustawy, która sprawi, że przed kupnem tak agresywnego psa właściciel będzie musiał przejść badania psychologiczne.

Amstaf

Amstafy wykorzystuje się jako psy bojowe. Na ich hodowanie trzeba mieć specjalne zezwolenie. Psy te mają opinię wyjątkowo agresywnych i krwiożerczych. Mają wielką szczękę i ogromną siłę ucisku.

W tym roku sąd w Poznaniu zasądził 62 tys. zł odszkodowania dla mężczyzny, którego pogryzł nieupilnowany amstaf. Pies wybiegł na ulicę i rzucił się na spacerującego Tomasza S. Ugryzł go w rękę, a kiedy mężczyzna się przewrócił, odgryzł mu nos.

PM, Ola 29-07-2004

Autor: gazeta.pl