Anulowany mandat
Treść
Prokuratorzy ze Słupska badają, czy szef zachodniopomorskiej policji generał Andrzej Gorgiel (49 l.) złamał prawo rozkazując podwładnym anulować mandat byłemu wicepremierowi Longinowi Komołowskiemu (56 l.).
"Longin Komołowski dostał mandat w lutym 2002 roku. Prokuratorzy na sprawę jego anulowania trafili przypadkowo" - podaje "Super Express".
"Cezary G., policjant z sekcji ruchu drogowego, wpadł na kontaktach z prostytutkami. Policjanci z biura spraw wewnętrznych sprawdzili jego notatniki służbowe. Odkryli jakieś szachrajstwa dotyczące wystawienia mandatu, a następnie anulowania go" - tłumaczy rozmówca gazety z Komendy Głównej Policji. "Śledczy z 'policji w policji' podejrzewali, że Cezary G. 'anulował' mandat za łapówkę. Poinformowali słupskich prokuratorów, którzy wszczęli śledztwo. Ustalenia prokuratury okazały się ciekawsze. Reporterom 'Super Expressu' udało się dotrzeć do Cezarego G." - pisze gazeta.
"W lutym 2002 roku zostałem wezwany przez mieszkańców, którzy skarżyli się, że na ulicy Piotra Skargi auto tarasuje wjazd" - wspomina Cezary G. (25 l.). "Nie było właściciela auta, więc wezwał holownik. Zaczął wypisywać mandat" - relacjonuje dziennik. "Nagle wybiegło dwóch mężczyzn. Awanturowali się, że mam czelność wypisywać mandat wicepremierowi" - opowiada Cezary G. "Nie mogłem zniszczyć już wystawionych dokumentów, więc dokończyłem wypisywanie mandatu na 200 złotych" - dodaje. Według "Super Expressu", nagle Cezarego G. przez radiostację wezwał oficer dyżurny komendy wojewódzkiej.
"Kazał mi zniszczyć mandat, bo komendant wojewódzki wydzwania do niego w tej sprawie. Powiedział, że mój naczelnik już o wszystkim wie i pomoże zniszczyć dokumenty" - opowiada były policjant. "Cezary G. zabrał mandat wicepremierowi Komołowskiemu. Nie ufając do końca przełożonym, sporządził jednak ze zdarzenia notatkę. Wyraźnie napisał w niej, że mandat anulował na osobiste polecenie komendanta Andrzeja Gorgiela" - pisze gazeta. "Policjant najpierw mi wręczył mandat, później go zabrał. Nie wiedziałem, o co chodzi. Nie prosiłem o pomoc generała Gorgiela" - powiedział dziennikowi Longin Komołowski.
"Jak się dowiedzieliśmy, generał został w ubiegłym tygodniu przesłuchany w charakterze świadka. Prowadzący śledztwo ostrzegli go, że mogą mu zostać postawione zarzuty. Nieoficjalnie wiemy, że śledczy potwierdzili wersję Cezarego G." - pisze "Super Express" "Jego przełożony zeznał to samo. Dotarliśmy również do billingów telefonicznych potwierdzających, że w tych godzinach były wicepremier Komołowski i komendant Gorgiel kontaktowali się intensywnie" - mówi rozmówca dziennika w KGP.
(PAP)
Autor: interia.pl