Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Belka przeskoczył Sejm

M. Belka, A. Kwaśniewski, Fot. Sławomir Kamiński

Treść

Rząd Belki ma poparcie Sejmu. Zdobył 236 głosów, przeciw 215 - dzięki partii Marka Borowskiego i za cenę ustępstw socjalnych, które osłabiają plan Hausnera.

Pierwszy raz - bezskutecznie - premier Marek Belka zabiegał o poparcie Sejmu 14 maja. Nie dostał go. W czwartek się udało, bo zyskał poparcie SdPl. Zgodził się na warunki partii Borowskiego, a zwłaszcza na rezygnację z weryfikacji rent dożywotnich. Był to jeden z filarów planu uzdrowienia finansów publicznych autorstwa wicepremiera Jerzego Hausnera.

Inne ustępstwa wobec SdPl sprawiają, że z planu Hausnera już ubyło co najmniej 3,5 mld zł z planowanych przezeń na trzy lata oszczędności (ponad 24 mld zł). Na ten ubytek składają się, obok odstąpienia od weryfikacji rent, także likwidacja "starego portfela" emerytalnego oraz rezygnacja z zaostrzenia kryteriów przyznawania rent rodzinnych i z wprowadzenia mniej korzystnych zasad dorabiania do rent lub emerytur.

W TVN 24 premier bagatelizował to odstępstwo. - Boże Święty, to trudny punkt, ale dla naprawy finansów publicznych nie ma wielkiego znaczenia - przekonywał. Dla wicepremiera Hausnera jednak te odstępstwa mają znaczenie. Podczas wczorajszej debaty siedział on w ławach rządowych, ale w tyle, nie jak zazwyczaj na samym froncie.

Premier powtórzył w Sejmie, że tydzień po złożeniu projektu budżetu na 2005 r. (musi go przesłać Sejmowi do końca września) poprosi Sejm o ponowne przegłosowanie wotum zaufania dla jego rządu. Jeśli Sejm mu tego odmówi, będą wybory. A jeśli dostanie wotum? Belka powiedział, że potrzebuje czasu do wiosny przyszłego roku, żeby wypełnić "karkołomne zadanie", jakim jest misja jego rządu.

Głosy SdPl

Premier ma większość w Sejmie dzięki temu, że po namyśle poparła go SdPl. Jej lider Marek Borowski zastrzegł, że jeśli rząd Belki będzie kontynuował politykę premiera Millera "w części politycznej", to SdPl odmówi mu poparcia jesienią.

To sam premier Belka negocjował ostatnio z SdPl. Zdecydował się spełnić warunki, które postawiła mu w liście programowym z początków tego tygodnia. Część z nich dotyczy zmiany stylu rządzenia.

Belka obiecał więc: • przeciwdziałać wykorzystywaniu służb specjalnych przez polityków; (oddzielać funkcje polityków od funkcji administracyjnych; • upublicznić nazwiska przedstawicieli skarbu państwa we władzach spółek; • szerzej korzystać z konkursów przy obsadzie stanowisk w administracji.

Belka zadeklarował wprawdzie, że nie porzuci reformy finansów publicznych, ale wycofał się z niektórych fragmentów planu Hausnera. Odsunął w przyszłość decyzję o planowanym przez Hausnera zrównywaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Chce szukać rozwiązania, "które określi wiek emerytalny kobiet bardziej elastycznie, pozostawiając im swobodę wyboru".

Belka zrezygnował też z zapowiadanej przez Hausnera weryfikacji rent. "Będziemy skuteczniej wykorzystywać istniejący mechanizm weryfikacji" - oświadczył.

Obiecał też kosztowną likwidację emerytur ze starego portfela.

Chce uruchomić narodowy fundusz stypendialny i znaleźć pieniądze na walkę z niedożywieniem.

Jak jego obietnice przyjął Borowski? Uznał, że Belka wyglądał na liberała, tymczasem po wysłuchaniu exposé widzi, że ten obraz się zmienił.

Obrady nad wotum zaufania były niespodziewanie spokojne. Dziennikarze spodziewali się prób przedłużania dyskusji, przerwania jej, zrywania obrad. Tymczasem było sennie.

- Mamy już rząd, więc jest spokój - mówił Zbigniew Kuźmiuk przed głosowaniem.

Boje o konstytucje

Najżywszym wątkiem dyskusji była UE i jej konstytucja.

Belka podziękował Papieżowi i kardynałowi Sodano za uznanie dla walki Polski o wartości chrześcijańskie w konstytucji. Podkreślił, że konstytucja europejska to sukces Polski. "Zapobiegliśmy groźbie dyktatu państw silnych". Pozycja Polski w stosunku do Nicei została "utrzymana, a w praktyce nawet wzmocniona".

Te słowa lewica przyjęła oklaskami, a część prawej strony sali krzykami i zagłuszającym słowa Belki waleniem w pulpity.

Partie opozycji ostro natarły na Belkę za szczyt w Brukseli. Zyta Gilowska (PO) cytowała wywiad Belki dla "Rzeczpospolitej" o kulisach szczytu. Belka opowiadał w nim, że polska delegacja wywalczyła wszystko, co było można, i że się sporo nabiegała po schodach, szukając sojuszników. - Trzeba było powiedzieć "ustępuję", zamiast tyle biegać - mówiła.

- Będzie pan stale ustępował i przedstawiał to jako sukces - twierdziła Gilowska.

Równie ostro ocenił efekty negocjacji europejskich Jarosław Kaczyński. Uznał, że ich rezultatem była zgoda na antychrześcijańską postawę. - Polska miała szansę powiedzenia Chiracowi, że nie będziemy stać w kącie, ale z tego nie skorzystała.

Lider LPR Roman Giertych wspomniał z trybuny o "zdradzie, której pan premier Belka dopuścił się w Brukseli, gdzie podpisał konstytucję europejską".

- Nie bądźcie świętsi od papieża - zwrócił się do Giertycha i LPR Borowski. Uznał, że PO się w sprawach europejskich "pogubiła" i zabrnęła w ślepą uliczkę. Zaproponował jej pakt proeuropejski, ale Gilowska tę propozycję odrzuciła.

Sprawdzian 7 października

Kluby popierające rząd - SLD, SdPl, UP i FKP - tłumaczyły, że jeśli rząd Belki nie przejdzie, to wybory będą w sierpniu, a to nie jest dobry moment.

Krzysztof Janik twierdził, że bez rządu Belki "obudzimy się znowu w starej Polsce, słabej, skłóconej, obolałej". A tymczasem "Polacy chcą pracy, chleba, zdrowia", a to im może dać rząd Belki.

Opozycja zachęcała do wyborów. Dlaczego? - Program Belki, program rządu kontynuacji, to program na setki lat - mówiła Gilowska. Kaczyński postawił tezę, że celem odwleczenia wyborów jest "obrona polskiego postkomunizmu". Także PSL, LPR i Samoobrona chciały szybkich wyborów.

Po nich poparcie dla Belki obiecała UP (ale uszczypnęła Hausnera i stwierdziła, że udziela kredytu zaufania tylko do 7 października) i FKP.

Następnie na mównicy pojawiali się reprezentanci kół prawicowych. "Sługus Berlina", "cierpiący na brak patriotyzmu", "zdrajca" - słyszał o sobie premier. Siedzący za nim minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz cierpko się uśmiechał - jemu też się dostało.

Potem do pytań do premiera ustawiło się prawie stu posłów, szczególnie aktywna była LPR. Ale prowadzący obrady wicemarszałek Tomasz Nałęcz (SdPl) pilnował, by pytania nie zajęły zbyt dużo czasu.

Wreszcie na mównicę wrócił Belka. Zbijał zarzuty opozycji - wyjaśniał po raz kolejny sprawę konstytucji UE, stacjonowania polskich żołnierzy w Iraku, ochrony zdrowia. Powtórzył, że 7 października Sejm będzie miał okazję zweryfikować swoje poparcie dla rządu.

Po odpowiedziach Belki była przerwa do godz. 17. Trzy minuty po 17 wszystko się wyjaśniło - Sejm Belce zaufał.

- To dobry dzień dla Polski, ten Sejm nie wykonał jeszcze swojej misji - mówił po głosowaniu szef SLD Krzysztof Janik.

Prezydent Kwaśniewski dodał: naturalnym terminem wyborów jest wiosna, a rząd będzie zapewne szukał poparcia opozycji dla niektórych ustaw.

Poparcie się przyda - rząd przegrał pierwsze głosowanie tuż po uzyskaniu wotum zaufania. Sejm głosami opozycji i SdPl odrzucił informację rządu o sytuacji PKP.

em, wbs

Autor: gazeta.pl