Bunt szyitów: 12 Amerykanów zabitych
Treść
Bojówkom Muchtady al Sadra udało się przejąć kontrolę nad niektórymi miastami szyickiej części Iraku. W nocy w Ramadi zginęło dwunastu amerykańskich żołnierzy. We wtorek rannych zostało trzech Polaków. USA nie wykluczają wysłania do Iraku kolejnych odziałów.
- Powstanie będzie trwało, dopóki wojska okupacyjne nie wycofają się z obszarów zamieszkanych i nie uwolnią więźniów - oświadczył we wtorek Kais al Chazali, doradca Muchtady al Sadra. Sam al Sadr nieoczekiwanie opuścił silnie ufortyfikowany meczet w Kufie i udał się do Nadżafu, gdzie nie cieszy się popularnością. Tłumaczył, że chce "zapobiec dalszemu rozlewowi krwi i zbezczeszczeniu meczetu przez obce wojska". Był w bojowym nastroju: - Kieruję te słowa do wielkiego złego, Busha, i pytam, kto jest przeciwko demokracji? Ten, kto opowiada się za pokojowym oporem, czy ten, kto bombarduje kraj i przelewa krew?
Choć młody radykał od miesięcy jest poszukiwany listem gończym za zabójstwo ważnego duchownego szyickiego, siły koalicji dotychczas nie próbowały go zatrzymać, obawiając się, że jego zwolennicy wywołają zamieszki. Teraz amerykański zarządca Iraku Paul Bremer powiedział wyraźnie, że al Sadr jest "wyjęty spod prawa". Al Chazali zapytany, czy jego szef będzie się bronił przed próbą aresztowania, powiedział: - Jeśli, nie daj Boże, to się zdarzy, said [mistrz - red.] dostąpi męczeństwa.
Od weekendu trwają w Iraku krwawe starcia milicji al Sadra - Armii Mahdiego - z siłami okupacyjnymi. Zamieszki wybuchły, gdy władze koalicyjne zamknęły wydawany przez al Sadra tygodnik i aresztowały jego bliskiego współpracownika Mustafę al Jakubiego, któremu zarzuca się liczne przestępstwa.
W Karbali w zasadzce zorganizowanej przez bojówkarzy al Sadra rannych zostało trzech żołnierzy polskich i dwóch bułgarskich. - Pododdział rozpoznawczy złożony z żołnierzy polskich, bułgarskich i amerykańskich, prowadząc rutynowy patrol w Karbali, został wciągnięty w zasadzkę. Napastnicy skierowali w stronę żołnierzy ogień z ręcznego granatnika przeciwpancernego oraz z broni maszynowej - powiedział rzecznik dywizji wielonarodowej ppłk Robert Strzelecki. Życiu rannych nie grozi niebezpieczeństwo.
Z uwagi na niebezpieczną sytuację, ograniczono do minimum konwoje dowożące m.in. żywność do baz w strefie środkowo-południowej. W Obozie Babilon ograniczono racje żywnościowe dla żołnierzy.
W Nasirii szyickie bojówki przejęły kontrolę nad kilkoma mostami na rzece Eufrat i nad lokalną stacją telewizyjną. W zamieszkach zginęło 15 Irakijczyków, a 11 żołnierzy włoskich zostało rannych. Lokalny lider bojówki Sajed Rijad poinformował, że Armia Mahdiego uprowadziła dwóch południowokoreańskich pracowników organizacji humanitarnej i nie wypuści ich, dopóki Włosi nie wyjdą z miasta. Rijad powiedział też, że jego ludzie schwytali dwóch włoskich żołnierzy, a po odebraniu im broni i samochodów puścili ich wolno. Dodał, że "na życzenie premiera Włoch Silvio Berlusconiego" ogłosił rozejm, który ma umożliwić ewakuację wojsk. Wieczorem rozejm się skończył i walki wznowiono.
Tu i ówdzie bojownicy al Sadra nawiązują współpracę z irackimi siłami bezpieczeństwa. Taka koalicja przejęła kontrolę nad miastem al Kut. Podczas weekendu Armia Mahdiego zajęła opuszczony przez Ukraińców budynek władz prowincji, siedzibę policji i miejscowej telewizji. Dzień później do zwolenników al Sadra dołączyli funkcjonariusze iraccy i teraz wspólnie kontrolują główne publiczne budynki al Kutu. We wtorek rano ukraińscy żołnierze próbowali przejąć z powrotem kontrolę nad siedzibą władz prowincji, ale zostali odparci. Armia Mahdiego użyła m.in. pocisków rakietowych i moździerzowych. Zginął jeden ukraiński żołnierz, a pięciu zostało rannych.
W Basrze Armia Mahdiego zwróciła policji zajęte posterunki w zamian za obietnicę, że odtąd wyłącznie policja iracka będzie odpowiedzialna za bezpieczeństwo w mieście. Szejk Salem Adel Saleh, który reprezentuje Muchtadę al Sadra w radzie gubernatorskiej Basry, powiedział, że siły brytyjskie mają pozostać w koszarach, zawieszając wszelkie patrole i operacje w mieście.
We wtorek do starć dochodziło również w Diwanii pod kontrolą hiszpańską i w szyickich dzielnicach Bagdadu, gdzie od poniedziałku zginęło trzech Amerykanów. Ogółem w całym Iraku w starciach z bojówkami al Sadra zginęło 20 żołnierzy koalicji i ponad stu Irakijczyków, a pół tysiąca zostało rannych.
Najgoręcej jest jednak w położonej w antyamerykańskim "trójkącie sunnickim" al Falludży. Żołnierze piechoty morskiej USA przypuścili tam we wtorek rano zmasowany szturm na pozycje irackich partyzantów przy użyciu czołgów, helikopterów i pojazdów opancerzonych. Jest to zapowiedziany odwet za zmasakrowanie sześciu Amerykanów w ubiegłym tygodniu. W wieczornych walkach w pobliskim Ramadi zginęło co najmniej dwunastu amerykańskich żołnierzy, a ponad 20 zostało rannych. Według korespondentów CNN atak został przeprowadzony przez zwolenników Saddama Husajna, a nie ludzi szyickiego radykała Muchtady al Sadra.
Sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld poinformował, że aresztowano wielu podejrzanych.
(rps, IAR)
Autor: Gazeta.pl