Drożej w weekend
Treść
Od piątku do niedzieli na szczecińskich targowiskach jest drożej niż w dzień powszedni. Ceny rosną o 20-30 proc.
Jak informuje "Głos Szczeciński" większy ruch zaczyna się na szczecińskich rynkach w piątek po południu. Zakupy robią wtedy nie tylko szczecinianie, ale przede wszystkim tłumy Niemców. Kupcy mają w weekendy największe dochody. Głównie z powodu większej liczby klientów, choć nie tylko.
Podczas weekendu na większości straganów Turzyna czy Manhattanu drastycznie rosną ceny. Towary po wyższych cenach kupują nie tylko zagraniczni turyści, ale także szczecinianie. "Niedawno w środku tygodnia kupiłam na Turzynie dwie pary butów. Każda z nich kosztowała około 60 złotych" - opowiada Czytelniczka "GS", szczecinianka. "W weekend ponownie wybrałam się na rynek. W tym samym sklepie wszystkie buty były droższe o 25 złotych".
To nie jedyna osoba, która skarży się na podwyżki pod koniec tygodnia. Wiedzą o nich inni klienci. " W każdy piątek warzywa i owoce drożeją o kilkadziesiąt groszy na kilogramie" - stwierdza Irena Pacławska, którą dziennikarze "GS" spotkali na targowisku Manhattan. "Taki stan utrzymuje się przez sobotę i niedzielę".
Praktyki szczecińskich kupców dobrze zna Inspekcja Handlowa. Klienci przychodzą ze skargą, że na towarze nie ma cen albo że sprzedawca podaje ją dopiero, gdy na podstawie wyglądu klienta oceni, ile może on zapłacić za towar.
"Zdarzają się przypadki, że sprzedawca ma tak dużo towaru, że sam nie wie, ile co kosztuje i podaje cenę 'na oko' - mówi Wiesław Pucek, naczelnik wydziału ochrony konsumentów i kontroli doraźnej Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Szczecinie. "Sprzedawcy tłumaczą się niedopatrzeniem lub zbyt dużą ilością towaru. Niektórzy śmieją się inspektorom w twarz. Dwieście czy trzysta złotych mandatu wkalkulują w koszty wiedząc, że i tak im się szybko zwróci".
Mandat maksymalnie do 500 złotych nałożyć można jednak na tych kupców, których towar nie jest oznaczony ceną lub jest oznaczony niezgodnie z przepisami. Na wysokość cen nikt nie ma wpływu.
(PAP)
Autor: interia.pl