Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ekstra wydatki na egzamin maturalny zaskoczyły budżety gmin

Treść

Gminy i dyrektorzy ogólniaków przecierają oczy ze zdumienia. Policzyli, że zorganizowanie nowej matury to dodatkowe tysiące godzin pracy egzaminatorów i setki tysięcy złotych. Teraz mają problem: skąd wziąć pieniądze?

Od tego roku szkolnego na maturze każdy musi zdawać egzamin z języka obcego - nie będzie już zwolnień na podstawie certyfikatów czy szóstek na świadectwie. A takich uczniów kiedyś była prawie połowa. Do tego wydłuża się czas egzaminu ustnego z języka polskiego: nie będzie już jednego odpowiadającego i dwóch przygotowujących się w tej samej sali. Dlatego egzaminatorzy popracują dłużej i trzeba im będzie za to więcej zapłacić.

- To oznacza ponad 700 dodatkowych godzin. Mniej więcej jeden cały roczny etat nauczyciela - wylicza dyrektor szczecińskiego VIII LO Marek Psiorz. U jego kolegi, dyrektora IX LO Krzysztofa Niemotki, będzie to ok. 1200 godzin. On ma w tym roku 200 maturzystów, wszyscy muszą zdawać egzamin z języka obcego. - To będzie kosztowało prawie 35 tys. zł - martwi się Niemotko.

Nad sprawą pracuje szczeciński wydział oświaty. - W dużych liceach wychodzi nawet 2200 dodatkowych godzin pracy egzaminatorów - mówi wicedyrektor wydziału Bożena Brzycka. - Trzeba im za to zapłacić, zwłaszcza że w niektórych przypadkach egzaminatorzy będą spoza szkoły i to ich dodatkowe godziny.

Wydział zbiera ze szkół informacje, ile trzeba będzie zapłacić za nową maturę.

- Jeszcze liczymy, ale to będzie minimum kilkaset tysięcy złotych - mówi Brzycka.

Dlaczego tak się stało? Bo dyrektorzy nie uwzględnili dodatkowych godzin pracy nauczycieli na maturze w arkuszach organizacyjnych, które składali do urzędu pod koniec roku szkolnego. - Nie mogli tego zrobić. Dyrektorzy opracowywali arkusze już od lutego, a rozporządzenie o organizacji roku szkolnego ukazało się dopiero przed wakacjami - wyjaśnia Brzycka.

Gmina będzie starała się o przynajmniej częściowe zrefundowanie kosztów z budżetu państwa, z rezerwy celowej. - Ale na pewno trzeba będzie najpierw te pieniądze wyłożyć - mówi Brzycka. - Skąd je weźmiemy, jeszcze nie wiem.

Dla gazety

Piotr Mróz, dyrektor w wydziale oświaty Urzędu Miejskiego w Poznaniu:

To problem w całej Polsce. Wciąż za mało wiemy, żeby cokolwiek z tym zrobić. Jesteśmy w stałym kontakcie z kuratorium oświaty. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie szkołom dokładać pieniędzy ponad to, co już dostają z miejskiego budżetu. Ale nie wykluczam, że w przypadku liceów ogólnokształcących w związku z nową maturą będziemy musieli to zrobić.

Not. ap

Marcin Górka

Autor: gazeta.pl