Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Fatboy Slim - Spasły chudzielec

Treść

Chcesz sklasyfikować muzykę Fatboy Slima? Nie próbuj! W czasach, gdy w ogóle zaliczanie utworów do jakichkolwiek kategorii jest trudne, zamknięcie w stylistycznej szufladce dokonań Normana Cooka wydaje się wręcz niemożliwe. W swojej karierze otarł się o house, trance, breakbeat, big beat, trip-hop, ambient... I prawda jest taka, że czego by nie grał, robi to wyśmienicie. Dowodem ogromna popularność jego utworów na klubowych parkietach.

Każdy miłośnik muzyki elektronicznej kojarzy ten pseudonim. Mało tego – wielu uważa, że Fatboy jest najlepszy. Talent Cooka opiewają nie tylko jego fani, ale i koledzy po fachu, którzy doceniają go również jako remiksera.

Zazwyczaj biografia sławnego muzyka zawiera obowiązkową wzmiankę o trashmetalowej kapeli, irokezie, próbach w garażu, wielkiej metamorfozie i artystycznym spełnieniu się na zupełnie innej płaszczyźnie muzycznej. Przypadek Normana nieco odbiega od tego schematu. Przyszły Fatboy co prawda związał się na pewien czas z punkowym czasopismem, ale nie założył własnej grupy – w wieku 23 lat dołączył do grających pop-rocka The Housemartins. Choć w swoim czasie zespół cieszył się w Wielkiej Brytanii sporą popularnością, dziś pewnie nikt by o nim nie wiedział, gdyby nie fakt, że ex-basista stał się parę lat później sławnym producentem.

Dobry dub

Norman wiedział, czego chce. Po roku współpracy z zespołem zajął się żonglowaniem płytami winylowymi nad deckami i mikserem. To był początek lat 90., a więc czas dynamicznego rozwoju house’u, z którym Cook związał początki swej kariery didżejskiej. Jednak w życiu każdego, kto zajmuje się odtwarzaniem cudzych utworów, przychodzi moment, w którym pojawia się pragnienie bardziej kreatywnej ekspresji artystycznej – najczęściej kończące się próbą stworzenia autorskich kompozycji. Cook po wydaniu utworu „Dub Be Good to Me”, który stał się hitem, doszedł do wniosku, że próba wcielenia się w rolę twórcy muzyki powiodła się i postanowił działać dalej na tym polu. Ale świat nie poznał jeszcze Fatboy Slima. Jeśli bowiem chodzi o pseudonimy, Cook długo ewoluował. W jego dowodzie próżno nawet szukać imienia Norman – przyszedł na świat jako Quentin... Pierwszy singiel wydał we współpracy z didżejskim kolektywem Beats International. Kawałek znalazł się na ich debiutanckim albumie „Let Them Eat Bingo”. W tej grupie działała też wokalistka Lindy Layton (to ona udziela się w wymienionym utworze) i raper MC Wildsky. „Dub Be Good to Me” jest przykładem nie tyle kompozytorskiego talentu, co umiejętnego wykorzystania sampli – utwór utrzymany w konwencji dubowo-reggae’owej zawiera linię basu z „The Guns of Brixton” punkowego The Clash, a całość jest swoistą parafrazą „Just Be Good to Me” zespołu SOS.

Autor: onet.pl