Fischer prezydentem Austrii
Treść
Heinz Fischer, kandydat opozycyjnych socjaldemokratów, wygrał dzisiejsze wybory prezydenckie w Austrii. Według wstępnych wyników uzyskał ok. 52 proc. głosów. Kontrkandydatką Fischera była Benita Ferrero-Waldner.
Do głosowania uprawnionych było nieco ponad sześć milionów mieszkańców Austrii. Frekwencja wyniosła około 65 procent. Same wybory nie wzbudziły jednak w Austriakach większych emocji, bo prezydent pełni głównie funkcje ceremonialne.
Fischer ma 66 lat. Jest profesorem nauk prawniczych. Polityką zajmuje się od 1975 roku. Był ministrem nauki, przewodniczącym i wiceprzewodniczącym parlamentu.
W swej pierwszej wypowiedzi po wyborach przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Austrii (SPOe) Alfred Gusenbauer nazwał ich wynik "wspaniałym osobistym sukcesem Heinza Fischera". Według niego, do klęski Ferrero-Waldner przyczynił się były kontrowersyjny przywódca Wolnościowej Partii Austrii (FPOe) Joerg Haider, który zalecił swym sympatykom, by na nią głosowali. OeVP i prawicowo-populistyczna FPOe współtworzą obecną koalicję rządową z ludowcem Wolfgangiem Schuesselem jako kanclerzem.
Przewodniczący Rady Narodowej (izby niższej parlamentu) Andreas Khol z Partii Ludowej określił wynik wyborów jako "rozczarowujący", ale jednocześnie złożył gratulacje Fischerowi. Niską jak na Austrię frekwencję wyborczą nazwał "szokującą".
Przywódca Zielonych - czwartego austriackiego ugrupowania parlamentarnego - Alexander Van der Bellen także uznał Haidera za winowajcę porażki Ferrero-Walner. W jego opinii, jako nieformalna kandydatka FPOe dodatkowo zmobilizowała przeciwko sobie elektorat Zielonych. - Szkoda jednak, że prezydentem nie została kobieta - podsumował swą wypowiedź Van der Bellen.
(INTERIA.PL/RMF/PAP)
Autor: interia.pl