Giertych oskarża
Treść
Roman Giertych powiedział, że w dyspozycji komisji są zeznania Zdzisława Herszmanna, który mówi, że to "wiceminister Borowski", w 1991 roku wprowadził go do Widackiego w sprawie założenia "Bezpiecznej Służby".
Zdaniem Giertycha, może chodzić o Marka Borowskiego, który wówczas był wiceministrem rynku wewnętrznego.
Borowski powiedział, że takiej sytuacji sobie nie przypomina, a Herszmanna nie zna.
Z kolei Jan Widacki stwierdził, że "to absurdalne i niemożliwe". - Wtedy nawet nie znałem Marka Borowskiego. Pamiętam tylko nazwisko Żagiel, bo było dość oryginalne - dodał.
W 1991 roku - jak napisała wczorajsza Rzeczpospolita - "Bezpieczną Służbę" powołali ludzie z najbliższego otoczenia Jeremiasza Barańskiego, gangstera znanego bardziej jako "Baranina". Zbigniew Wassermann, powołując się na tajne dokumenty komisji, stwierdził, że w 1991 roku u Jana Widackiego, ówczesnego wiceszefa MSW, pojawił się powiązany z "Baraniną" człowiek o nazwisku Herszmann. Herszmannowi miał towarzyszyć Andrzej Kuna bądź Aleksander Żagiel, słynni już uczestnicy wiedeńskich rozmów Kulczyk - Ałganow. Mężczyźni mieli przekonywać Widackiego do pomysłu powołania prywatnej fundacji, która udzielałaby pomocy policjantom, poszkodowanym podczas pełnienia służby.
Jak twierdzi Giertych, z dokumentów, które ma komisja wynika, że Herszmanna Widackiemu rekomendował wiceminister Borowski - "znajomy ze starych czasów".
- Ta sprawa pojawiła się w naszych dokumentach i świadczy o licznych, ukrywanych od lat przestępstwach, bo założenie tej fundacji było - moim zdaniem - z pewnością przestępstwem - ocenił. Dokumenty, o których mówił Giertych, to zeznania Herszmanna z prokuratury. Poseł nie ujawnił jednak, z której.
Giertych poinformował także, że podczas wczorajszego posiedzenia komisji "większość posłów zgodziła się, żeby szykować zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Widackiego w związku z tym, że założenie tej fundacji nosi znamiona współpracy z przestępcami".
Borowski ocenił, że Giertych to Baron Munchausen polskiej polityki. - On byłby prawdopodobnie chory, gdyby raz dziennie kogoś w coś nie zamieszał, o coś nie oskarżył. Nie mam pojęcia o sytuacji, o której mówi Giertych, nie pamiętam żadnego pana Herszmanna ani tego, czy go wprowadzałem czy nie - podkreślił.
(PAP)
Autor: interia.pl