Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Gollob ukarany!

Treść

Pozbawieniem praw zawodnika na sześć miesięcy i karą finansową w wysokości 9 tys. zł został ukarany Tomasz Gollob przez prezydium Głównej Komisji Sportu Żużlowego za czynną napaść na Tomasza Bajerskiego podczas meczu ligowego. Wykonanie kary zawieszone zostało na okres 12 miesięcy.

Tomasz Gollob, który stawił się w środę w Polskim Związku Motorowym, by złożyć wyjaśnienia, przyznał, że postąpił nagannie. Wyraził ubolewanie z powodu incydentu i sam poprosił o wymierzenie mu kary zgodnie z regulaminem sportu żużlowego. Zwrócił się jednocześnie do prezydium GKSŻ o zawieszenie kary na 12 miesięcy, co zostało zaakceptowane. - Mam nadzieję, że kara będzie ostrzeżeniem dla innych zawodników - powiedział Gollob, tłumacząc, że dał się ponieść emocjom obserwując wypadek brata.

Do incydentu doszło 9 lipca, podczas ligowego spotkania Unii Tarnów z Apatorem Toruń. W 14. wyścigu prowadzącego Jacka Golloba zaatakował Tomasz Bajerski powodując upadek żużlowca gospodarzy. W tym momencie na tor wyskoczył brat Jacka - Tomasz i pięściami zaatakował sprawcę upadku. Tomasz Bajerski został wykluczony z tego biegu, a Tomasz Gollob za niesportowe zachowanie wykluczony z wyścigu 15.

- Nie dyskutowaliśmy właściwie nad tym incydentem - powiedział przewodniczący GKSŻ Marek Karwan - Wysłuchaliśmy wyjaśnień i nie dochodziliśmy ile było ciosów i jak mocnych. Samo zdarzenie było wystarczająco wymowne, tym bardziej, że uczestniczył w nim najlepszy polski zawodnik. Tomek nie szukał usprawiedliwień, przyznał się do wykroczenia i sam wnioskował o wymierzenie kary. Zna regulamin i to co zaproponował było zgodne z jego zapisami. Poprosił o zawieszenie jej wykonania na 12 miesięcy, na co przystaliśmy. Rok to w sporcie żużlowym bardzo długi okres, zawodnicy startują bardzo często i Gollob zdaje sobie sprawę, że musi bardzo uważać.

Podczas spotkania prezydium GKSŻ rozpatrywano także sprawę chuligańskiego wybryku na stadionie gdańskiego klubu Lotos w ostatnią niedzielę, gdzie petarda rzucona w stronę zawodników spowodowała, że jeden z żużlowców trafił na obserwację do szpitala i nie mógł wystartować w meczu ligowym. Klub ukarany został grzywną w wysokości 5 tys zł. - Stadiony żużlowe są nadal bezpieczne - skomentował to wydarzenie Marek Karwan - ale zdarzają się takie incydenty. Musimy im zapobiegać wspólnie - my, działacze, zorganizowani w fanklubach kibice i sami zawodnicy. Wszyscy mamy wpływ na atmosferę zawodów, gest zawodnika potrafi uspokoić lub rozwścieczyć kibiców.

(PAP)

Autor: interia.pl