Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Gram tu i teraz

Treść

Pianista wszechstronnie utalentowany i bardzo pracowity. LESZEK MOŻDŻER wydał właśnie płytę Piano. To jego siódmy solowy album, a siedemdziesiąty w całym dotychczasowym dorobku.

GALA: Znany jesteś z preparowania dziwnych dźwięków. Jak ty to robisz?

LESZEK MOŻDŻER: Kładę na strunach fortepianu przedmioty, tak aby podskakiwały przy uderzeniu w klawisze. Dobrze brzmią szklanki, choć nie wszystkie. Ołówki. Nieźle paszport w plastikowej okładce i kaseta magnetofonowa postawiona na sztorc.

GALA: Jesteś wyjątkowo pracowity, choć dla mas wciąż anonimowy. Dlaczego?

L.M.: Promocja artysty leży w rękach producentów, a oni doskonale wiedzą, że uprawiam kierunek sztuki zwany niszowym. Nikt nie zakłada, że zarabia się na tym wielkie pieniądze.

GALA: Piano to twoja siedemdziesiąta płyta, a ty wciąż jesteś niszowy? Jak to?

L.M.: Sprzedaję niskie nakłady. Gram w niedużych salach, choć ostatnio zdarzyło mi się zagrać w Chile dla 15 tysięcy ludzi. Moja muzyka nie jest popularna. Jestem po prostu artystą niszowym, który wydał siedemdziesiątą płytę.

GALA: Jak powstała?

L.M.: Producenci Piano zaproponowali mi nagranie audiofilskiej płyty, czyli takiej ze szczególnym uwzględnieniem jakości brzmienia. Niestety miałem napięty kalendarz, ale przypomniałem sobie sesję z pewnym szalonym reżyserem dźwięku z Holandii. Nagraliśmy w 1997 r. taki audiofilski materiał. To jest właśnie Piano.

GALA: Grasz jazz, klasykę, muzykę popularną i awangardową. Trudno ci wybrać jeden gatunek?

L.M.: Jestem zawodowym muzykiem, któremu ktoś coś zleca albo sam sobie zlecam. Maczałem palce w różnych produkcjach, bo nie interesuje mnie jeden gatunek. Gram tu i teraz.

GALA: Co pociąga cię w pracy nad muzyką do filmu?

L.M.: Przyjemnie jest po wejściu do studia zobaczyć na ekranie Dustina Hoffmana albo Brada Pitta. To podbudowuje moje ego. Pracując dla Hollywood, uczestniczę w wydarzeniach o światowej randze. W studiu filmowym przestaję patrzeć na muzykę szerokością klawiatury, bo reżysera nie interesuje, czy tam jest akord C-dur, tylko czy pasuje mu to do sceny.

GALA: Co inspiruje cię najbardziej?

L.M.: Inni muzycy.

Rozmawiała Sylwia Borowska

Autor: gala.onet.pl