Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ich Troje: ruszył proces o plagiat

Treść

Przed łódzkim sądem okręgowym rozpoczął się proces wytoczony liderom zespołu "Ich Troje". Chodzi o plagiat

O godz. 9.40 ludzie czekający na korytarzach łódzkiego sądu okręgowego na swoje rozwody, odszkodowania, zeznania itp., nagle zaczęli poszturchiwać się i szeptać. Obok nich przechodził czerwonowłosy, kontrowersyjny gwiazdor. - Panie Michale, czy można prosić o autograf - zagadywali co bardziej śmiali. Wiśniewski pod obstrzałem fleszy aparatów fotograficznych i kamer wszedł na salę sądową. Obok usiadł Jacek Łągwa i troje prawników. Po drugiej stronie sali - więzień odsiadujący wyrok 25 lat więzienia za podwójne zabójstwo - Piotr Bogdanowicz z pełnomocnikiem.

O co chodzi? W 1998 roku w zakładzie karnym w Potulicach odbył się koncert "Ich Troje". Po występie zespół spotkał się z więźniami. Wtedy to Michał Wiśniewski dostał od Piotra Bogdanowicza maszynopis z jego wierszami i aforyzmami.

Bogdanowicz: - Dałem mu to do przeczytania, nie uzgadnialiśmy co dalej z tym robić.

Wiśniewski: - Pan Bogdanowicz powiedział, że gdyby udało się coś z tym zrobić to byłby wdzięczny.

Bogdanowicz: - Latem 2001 roku usłyszałem w radio piosenkę "Jeanny - end of the story", w której rozpoznałem fragmenty moich wierszy i aforyzmów. Próbowałem skontaktować się z panem Wiśniewskim, bo zostawił mi swój adres i telefon, ale bez skutku.

Wreszcie uznał, że naruszono jego prawa autorskie: wykorzystano i zmieniono wiersze bez jego zgody, on nie został wymieniony na płycie jako autor słów i nie dostał za to wynagrodzenia.

Wiśniewski: - Nie wiedziałem, jak pan się nazywa. Przed wydaniem płyty próbowałem to nazwisko ustalić, kontaktowałem się z zakładem karnym, ale bez skutku. Dlatego na płycie zamiast nazwiska jest adnotacja "myśli kolegi z Potulic". Chętnie zapłacimy część tantiem, ale tylko tyle, ile się należy i tylko pod warunkiem, że pan rzeczywiście jest autorem - dodał.

Skąd to ostatnie zdanie? Otóż pełnomocnik Wiśniewskiego przedstawił wczoraj artykuł z krakowskiego "Dziennika Polskiego". Ma z niego wynikać, że to Bogdanowicz popełnił plagiat, bo autorem wierszy jest Józef Baran, krakowski poeta. Ta sprawa ma być wyjaśniona na następnej rozprawie.

(Aneta Markowska)

Autor: gazeta.pl