Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Islamiści grożą Polsce i Bułgarii

Polscy żołnierze w Babilonie ,Fot. Piotr Janowski / AG

Treść

Czy to al Kaida grozi zamachami Polsce i Bułgarii? "Wycofajcie wojska z Iraku, albo usłyszycie huk wybuchów w chwili, którą my wybierzemy" - napisano na stronie dyskusyjnej islamskich fundamentalistów. Rząd uspokaja: - Nie ma powodów do niepokoju.

Nieznane dotąd ugrupowanie zażądało w środę od Polski i Bułgarii wycofania swoich wojsk z Iraku, pod groźbą ataków - podały agencje. Przesłanie zostało zamieszczone na jednej z islamskich stron internetowych

Strona www.ansarnet.ws, na której zamieszczono - a po paru godzinach usunięto - oświadczenie, to arabskie forum dyskusyjne. Autorzy piszą, że Polska, a "szczególnie premier Marek Belka", ma wycofać wojska z Iraku, albo "zapłaci cenę taką, jak Hiszpania" (chodzi o zamachy z 11 marca w Madrycie). Organizacja, przedstawiająca się jako Grupa Islamska al Tauhid oraz Al Kaida w Europie, grozi też Bułgarii: "Żądamy po raz ostatni, byście wycofali wojska z Iraku, inaczej utopimy Bułgarię w morzu krwi... Krzyżowcy z rządu bułgarskiego, sojusznicy Amerykanów, znają tylko język krwi, którym przemówiliśmy w Hiszpanii, Waszyngtonie i Nowym Jorku".

Czy te groźby są rzeczywiste? Czy stoi za nimi al Kaida?

Kilka faktów może na to wskazywać. Po pierwsze - w przeszłości zbrojne grupy powiązane z al Kaidą na tej stronie przyznawały się do aktów terroru (np. do zabicia w czerwcu w Arabii Saudyjskiej Amerykanina Paula Johnsona - jego głowę znaleziono dopiero wczoraj). Po drugie Grupa Islamska al Tauhid nie jest nieznana. Przynależność do organizacji o takiej nazwie deklarowali terroryści aresztowani niedawno w Niemczech. Dwaj Jordańczycy i Palestyńczyk (obecnie stoją przed sądem) planowali zamachy na żydowskie obiekty w Dusseldorfie i Berlinie. Jest też bardzo podobna do nazwy grupy Abu Musaba al Zarkawiego, czołowego terrorysty al Kaidy w Iraku. Traktowałbym groźbę poważnie - mówi "Gazecie" ekspert arabski Oraib al Rantawi, dyrektor Centrum Studiów Politycznych w Jordanii. - Stoi za tym Zarkawi lub któryś z jego oddziałów. Nie wiem, czy Zarkawi i jego ludzie naprawdę chcą i potrafią przeprowadzić ataki terrorystyczne w Warszawie czy Sofii. Ważne, że Polska i Bułgaria zostały wymienione jako priorytetowe cele. To zielone światło dla każdej organizacji czy pojedynczej osoby, która chciałaby taki zamach przeprowadzić: "Zróbcie to, jak tylko będziecie mogli".

Co z kolei osłabia wiarygodność tych gróźb? Fakt, że na tej stronie mógł je umieścić każdy i to, że w przeszłości wiele ostrzeżeń w internecie okazywało się falszywkami lub dziełem mitomanów. - Nie traktujcie tego ostrzeżenia zbyt poważnie, zostało wydane przez grupę, która nie ma na razie żadnej wiarygodności - mówi nam Evan Kohlmann, znawca terroryzmu z USA, autor książki "Al Kaida i Dżihad w Europie". - We wtorek, po wydaniu przez tę samą grupę ostrzeżenia wobec Japonii, prawdziwa grupa Abu Musaba al Zarkawiego na tej samej stronie internetowej stwierdziła, by "dobrzy muzułmanie" nie wierzyli w jej oświadczenia.

We wtorek jednak, po wydaniu przez tę samą grupę ostrzeżenia wobec Japonii, grupa Abu Musaba al Zarkawiego - dokonująca większości porwań i zamachów w Iraku - na tej samej stronie internetowej stwierdziła, że jest zaskoczona działaniami Khalid bin al-Walid, że nigdy nie słyszała o tej organizacji i żeby "dobrzy muzułmanie" nie wierzyli w jej oświadczenia.

Kolejny czołowy ekspert, Camille Tawil z arabskiej gazety "Al-Hayat" z Londynu twierdzi, że może to być gra któregoś z wywiadów ścigających Zarkawiego: - Umieszczając takie oświadczenia agenci prowokują ludzi Zarkawiego do dementi, by wyśledzić, gdzie ci się w Iraku znajdują.

Premier Marek Belka stwierdził, że "groźby ataku traktujemy bardzo poważnie", ale rząd RP uspokaja, że w Polsce nie ma bezpośrednich powodów do niepokoju.

Al Kaida a Polska

Wczorajsze oświadczenie w internecie przypisywane al Kaidzie pojawiło się kilka dni po upłynięciu ultimatum, jakie Europie postawił Osama ben Laden. W połowie kwietnia ben Laden, przywódca luźnej międzynarodówki terrorystów islamskich, ośmielony decyzją Hiszpanów o wycofaniu wojsk z Iraku podjętą po atakach w Madrycie, zaproponował interes - jeśli w ciągu trzech miesięcy kraje europejskie wycofają wojska z państw islamskich, al Kaida nie będzie więcej atakowała w Europie. Przywódcy europejscy od razu odrzucili ultimatum.

Już na początku kwietnia al Kaida opublikowała w internecie nowy plan "ataków na niewiernych", wymieniając jako pierwsze ofiary Amerykanów i Żydów, ale też Brytyjczyków, Hiszpanów, Australijczyków, Kanadyjczyków i Włochów. Kilka dni temu grupa powiązana z al Kaidą zażądała od Włochów, by pozbyli się premiera Berlusconiego.

Dotąd terroryści bardzo rzadko wymieniali Polskę w swoich oświadczeniach. W maju Osama ben Laden obiecał pół kilo złota za zabicie obywatela państwa utrzymującego wojska w Iraku, choć o Polsce jako takiej nie wspomniał. Po atakach w Madrycie pojawił się zdobyty przez służby wywiadowcze Norwegii wcześniejszy raport rzekomych terrorystów, którego autorzy wymieniali Polskę jako kraj utrzymujący wojska w Iraku i prosili Allaha, by prezydenta Kwaśniewskiego "pochłonęła ziemia".

Autentyczności wczorajszych pogróżek pod adresem Polski i Bułgarii nie da się potwierdzić. Wiadomo jednak, że terroryści próbują powtórzyć sukces z Madrytu. Kilka tygodni temu policje w kilku krajach europejskich rozbiły siatkę przygotowującą atak na niezidentyfikowany cel w Europie.

Rząd na groźby zareagował spokojnie. Szef MSWiA Ryszard Kalisz zapewnił, że nie ma przesłanek wzrostu zagrożenia terrorystycznego w Polsce. Minister poinformował, że we wtorek odbyło się posiedzenie rządowego zespołu ds. kryzysowych, a w środę - rutynowe, wcześniej zaplanowane posiedzenie kolegium ds. służb specjalnych. - Polskie służby monitorują wszystko to, co się pod tym względem dzieje w Polsce - dodał Kalisz.

- Każdy sygnał o zagrożeniu jest ważny i badany, nawet taki, którego wiarygodność jest wątpliwa - powiedział szef MON Jerzy Szmajdziński. - Polska nie podejmuje działań pod wpływem szantażystów i terrorystów.

Również rząd bułgarski stara się uspokajać społeczeństwo. Tu pogróżki trafiły na wyjątkowo żyzny grunt: zaledwie tydzień temu grupa Abu Musaba al Zarkawiego poinformowała o ścięciu bułgarskiego kierowcy, być może zabito też drugiego. Sondy uliczne wskazują na rosnące poczucie zagrożenia i złości na polityków, którzy rok temu - wbrew opinii publicznej - posłali żołnierzy do Iraku. Niektóre matki boją się wypuścić dzieci do kina.

- Nowa pogróżka nic nie zmienia, podobne otrzymujemy codziennie - uspokajał szef MSW Georgi Petkanow. Szef sztabu generalnego generał Nikoła Kolew przypomniał, że w wojsku obowiązują zasady podwyższonej czujności (od styczniowych zamachów na kontyngent bułgarski w Karbali) i gotowość bojowa armii nie będzie jeszcze podwyższona. Prezydent Georgi Pyrwanow powtórzył, że Bułgaria nie ugnie się przed terrorem i nie wycofa z Iraku wojsk.

Z uspokajającego chóru wyłamał się po południu minister obrony Nikołaj Swinarow, który ujawnił, ze służby specjalne od kilku dni donoszą o przygotowywanych działaniach terrorystycznych przeciwko Bułgarii.

(pi, pap, iar)

Autor: gazeta.pl