Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Jaskiernia u Skórki

Treść

Szef świętokrzyskiego SLD Jerzy Jaskiernia przyznał dzisiaj, że był w hiszpańskiej posiadłości należącej do biznesmena działającego na rynku gier hazardowych Macieja Skórki.

Dodał jednak, że był tam w innym terminie, niż podaje detektyw i poseł FKP Krzysztof Rutkowski.

W niedzielę Rutkowski oświadczył, że Jaskiernia czerpał "korzyści osobiste, takie jak sponsorowane przez Skórkę pobyty posła i jego żony w hotelu należącym do wspólnika Skórki na terenie Walencji", pod koniec lata 2002 roku.

Wczoraj przekazał prokuraturze materiały, które - według niego - jednoznacznie określają podejrzenie, że Jaskiernia i osoby z nim współdziałające mogły przyjąć korzyść materialną lub osobistą związaną z uchwalaniem ustawy o grach losowych.

Zapytany, czy kiedykolwiek był w hiszpańskiej posiadłości Skórki, w Gaudii, Jaskiernia odparł: - Tak, byłem, odwiedzałem go; przecież jest to osoba, którą bardzo dobrze znam. Spędziłem tam kilka godzin. Dodał, że Skórka zapraszał go na dłużej. - W tym zaproszeniu nie widziałem nic podejrzanego - zaznaczył.

Dodał, że w tej hiszpańskiej miejscowości był w innym okresie, niż ten, o którym mówi Rutkowski. - Sprawdzałem w kalendarzu, nie byłem tam wtedy, kiedy twierdzi pan Rutkowski. Byłem natomiast w Madrycie - tłumaczył Jaskiernia. Zaznaczył, że w czasie, kiedy on odwiedzał Skórkę, nie było tam innych polityków.

Zapytany o swoją wczorajszą wizytę w prokuraturze w Warszawie, poseł SLD wyjaśnił, że był tam umówiony już kilka tygodni wcześniej, a nałożenie się jego wizyty z pobytem Rutkowskiego w prokuraturze to zbieg okoliczności. - Absolutnie nie przyszedłem w sprawie ustawy o grach losowych - podkreślił.

Na pytanie, czy wystąpi na drogę sądową przeciwko Rutkowskiemu, Jaskiernia odpowiedział, że rozważy wszystkie kroki.

Jaskiernia odniósł się również do rozmów prowadzonych w Sejmie przez jego klub z Federacyjnym Klubem Parlamentarnym Romana Jagielińskiego w sprawie poparcia planu Hausnera. Na pytanie, czy należy dojść do ugody w tej sprawie nawet za cenę przekazania Jagielińskiemu fotela wicemarszałka Sejmu, Jaskiernia odparł: - A dlaczego nie? To znany polityk, swego czasu wicepremier, minister, dlaczego nie mógłby być wicemarszałkiem?

(PAP)

Autor: Interia.pl