Kompromitacja Uniwersytetu Gdańskiego
Treść
Nie tylko sędziowskie, ale i adwokackie dzieci korzystały z protekcji przy przyjęciach na prawo na Uniwersytecie Gdańskim.
Okazuje się, że nie tylko prezes gdańskiego Sądu Okręgowego, ale i dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Gdańsku Jerzy Lipski pisał w tym roku listy referencyjne dla dzieci swoich kolegów, które nie dostały się z powodu niedostatecznej liczby punktów na egzaminie. W środę przyznał "Dziennikowi Bałtyckiemu": - Napisałem rekomendację dla trzech lub czterech osób. Wspomniałem o osobowości i zaangażowaniu ich rodziców.
- Nie widzę w tym nic złego - dodał w rozmowie z "Gazetą." - Te osoby miały już na swoim koncie okres pracy w kancelariach. Moim zdaniem zasłużyły na poparcie.
Dziekan Lipski twierdzi, że nie wie, ilu protegowanych dostało się z odwołania. My też nie wiemy: uniwersytet wciąż odmawia "Gazecie" ujawnienia listy przyjętych "ze względów społecznych".
Wg informacji, które potwierdziliśmy w kilku źródłach, lista jest pełna dzieci osób ze świecznika - ujawnienie, jak mało miały punktów, może się okazać kompromitacją dla wydziału prawa.
W czwartek składamy w gdańskim sądzie administracyjnym skargę na zachowanie uczelni. Domagamy się "nakazania ujawnienia nazwisk osób przyjętych na wydział prawa z odwołania w latach 2001-2004". Jawności chcą też internauci. W portalu gazeta.pl na pytanie: "czy UG powinien ujawnić listy studentów przyjętych poza egzaminem", 97 proc. z ponad 3 tys. głosujących odpowiedziało twierdząco.
(Zatrzymana we wtorek pracownica rektoratu jest podejrzana o przyjęcie łapówek za obietnicę zdania na ekonomię w 2003 r. i za przyjęcie mimo niezdanego egzaminu na wydział prawa w tym roku. Policja zarzuciła jej "płatną protekcję". Nasi rozmówcy z UG podejrzewają, że blefowała na zasadzie: "Kandydat się dostanie, pieniądze moje, przepadnie, to oddam". Student, który dał łapówkę, wspomina, że w przypadku niezałatwienia odwołania, kobieta deklarowała oddanie 3,5 tys. zł z 4 tys., które wzięła. Uniwersytet zapowiada natychmiastowe jej zwolnienie.
(Roman Daszczyński, Krzysztof Wójcik, Gdańsk)
Autor: gazeta.pl