Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Łapią dłużników

Treść

Kierowco! Nie zapłaciłeś na czas mandatu? Policja wezwie komornika, który zabierze twój samochód.



Zachodniopomorska policja chce w rygorystyczny sposób wymusić na kierowcach, którzy nie płacą mandatów, by uregulowali długi. W sumie sięgają one już 15 mln złotych. Dłużnicy mogą stracić samochody.

System ściągania długów jest prosty. Urząd Wojewódzki, do którego trafiają wystawione przez policję mandaty, opracowuje listę tych osób, które nie wpłaciły kar do kasy urzędu. Lista trafia do oficerów dyżurnych policji. Z nimi mają obowiązek łączyć się funkcjonariusze, którzy zatrzymują do kontroli samochód.

Podają dyżurnemu dane kierowcy, a ten sprawdza czy zatrzymany znajduje się na "czarnej” liście. Jeśli trafią na dłużnika, wzywają na miejsce komornika, który na poczet długów zajmuje samochód zabierając go wprost z ulicy na lawetę i wywozi na swój parking.

- Ponadto jeśli kierowca został zatrzymany przez patrol z powodu popełnienia jakiegoś wykroczenia, policjanci nie wypisują mandatu, ale kierują sprawę od razu do Sądu Grodzkiego wnioskując o jak najwyższą karę - wyjaśnia komisarz Krzysztof Targoński, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.



Grożą więc płacą



Policja może się już pochwalić pierwszymi efektami swoich rygorystycznych działań.

Tydzień temu w czwartek szczecińscy policjanci zatrzymali za przekroczenie prędkości BMW. Kierowca okazał się osobą, która nie zapłaciła wystawionych wcześniej mandatów. Na miejsce wezwano komornika. Groźba zapakowania samochodu na lawetę poskutkowała. Kierowca od ręki spłacił komornikowi wszystkie długi.

Podobnie było dzień później. Kierujący Audi taksówkarz był początkowo arogancki i prosił o wypisanie mandatu, którego, jak twierdził i tak nie zapłaci. Po przybyciu komornika "spuścił z tonu”, a kiedy zobaczył wezwaną na miejsce lawetę uregulował wszystkie długi - 600 złotych z tytułu niezapłacenia wcześniej pięciu mandatów.

- Takich przypadków w Szczecinie było już pięć, rekordzista miał nieopłacone aż 20 mandatów - mówi Krzysztof Targoński.
Przyłapanych dłużników będzie wkrótce więcej, bo "drogówka” jak na razie kontrolowała kierowców tak kompleksowo jedynie w większych miastach naszego regionu. Teraz wyłapywanie dłużników obejmie całe Zachodniopomorskie. Ściganych jest kilkadziesiąt tysięcy osób.



Mandat to fikcja



Policja wraz z Urzędem Wojewódzkim ruszyła z polowaniem na dłużników ponieważ tzw. ściągalność mandatów jest fatalna. Zachodniopomorscy kierowcy ukarani w ten sposób w ciągu ostatnich trzech lat zalegają Skarbowi Państwa w sumie około 15 milionów złotych. 70 procent ukaranych, mimo wysyłanych do nich upomnień, nie chce płacić kary. Liczą, że uda im się "przeczekać” trzy lata, po których mandat ulega przedawnieniu.

- Taki stan rzeczy jest całkowitym zaprzeczeniem funkcji, jakie przypisywane są postępowaniu mandatowemu - czytamy we wczorajszym komunikacie zachodniopomorskiej policji . - Kara staje się fikcją.

Na tym walka z dłużnikami ma się nie skończyć. Zachodniopomorska policja zaproponowała zmianę kilku paragrafów w prawie o ruchu drogowym. Policja chce, by za niepłacenie mandatu w wysokości od 75 do 2250 złotych kierowca karany był miesiącem ograniczenia wolności (czyli na przykład wykonywaniem prac społecznych). Jeśli od takich prac będzie się uchylał, trafi do aresztu nawet na miesiąc.

- Radzę spłacić zaległe mandaty, bo nasze działania nie są tylko jakąś propagandową akcją - ostrzega Krzysztof Targoński.



Kary i długi



Od stycznia do końca października 2003 roku zachodniopomorska policja wystawiła około 125 tysięcy mandatów na kwotę 12,5 mln złotych. Karę opłaciło na razie tylko 65 procent kierowców.

W całym 2002 roku, przy podobnej ilości ukaranych mandat opłaciło 85 procent kierowców. Reszta, czyli 15 procent, starała się uniknąć odpowiedzialności.
Głos Szczeciński
Andrzej Kraśnicki jr, 18 grudnia 2003 r.

Autor: IAP