Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Małysz najlepszy w kwalifikacjach, ale...

Treść

Powtórzyła się historia z Garmisch-Partenkirchen. Adam Małysz znów skoczył najdalej w kwalifikacjach przed trzecim konkursem Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku i znów sędziowie obniżyli rozbieg po jego skoku. Polak został sklasyfikowany na siódmym miejscu, choć był najlepszy. Polska ekipa złożyła protest.

Małysz jest w wielkiej formie. Pokazał to w kwalifikacjach i na treningu. Za każdym razem był najlepszy. W ostatnim swoim skoku uzyskał aż 133,5 m. Do stylu można mieć jeszcze zastrzeżenia. Polak przysiadł nieco na zeskoku. Sędziowie nie byli jednomyślni w ocenie jego skoku (od 16,5 do 18 punktów).

Znów świetnie zaprezentował się Robert Mateja. W treningach plasował się w pierwszej dziesiątce. W kwalifikacjach sklasyfikowano go jednak dopiero na 18. miejscu. Znów wszystko przez regulamin.

Po tym, jak Małysz wylądował na 133,5 m - zdecydowanie najdalej z dotychczas skaczących - natychmiast sędziowie uznali, że kolejne próby czołowych zawodników PŚ mogą być dla nich niebezpieczne, i zdecydowali, że ostatnich sześciu skoczków będzie startować z niższej belki. Podobnie było wcześniej, gdy na skoczni zostało jeszcze trzynastu zawodników (na tym stracił Mateja).

Zgodnie z przepisami TCS, jeśli zmienia się rozbieg, skaczący po obniżeniu rozbiegu zawodnicy są sklasyfikowani wyżej niż ci, którzy startowali przed nimi. Niezależnie od odległości, jaką uzyskają. Od Małysza już nikt dalej nie skoczył, a mimo to Polak będzie w siódmej parze od końca, zamiast w ostatniej.

Stracił też Robert Mateja, który teoretycznie mógł rywalizować w Innsbrucku w pierwszej serii z zawodnikiem, który kwalifikacje ukończył na 40. miejscu (zakopiańczyk miał 11. wynik, jeśli nie uwzględniać różnic rozbiegu). Zamiast tego będzie walczyć z nieco lepszym Alanem Albornem z USA (Małysz będzie walczył z Andreasem Goldbergerem).

Małysz podczas tegorocznego TCS już drugi raz stracił na obniżeniu belki. Wcześniej w Ga-Pa, gdzie też miał najdłuższy skok, ale natychmiast po nim sędziowie skrócili rozbieg. Dlatego przed niedzielnymi kwalifikacjami na Bergisel polska ekipa prosiła, by ewentualnie jury obniżyło belkę już przed próbą Polaka. Nic to nie dało.

Małysz nie myśli o Ahonenie

- Wszyscy mnie pytają, czy to ja powstrzymam Ahonena przed wygraniem wszystkich czterech konkursów Turnieju Czterech Skoczni. Wszyscy mi mówią, że na mnie stawiają - stwierdził Małysz w Innsbrucku. - Nie chcę myśleć o rywalizacji z Finem, bo nie chcę się spalić. Nie wolno mi koncentrować się na tym, że on skacze dobrze i żeby go pokonać. Muszę myśleć, żeby skakać w konkursie tak dobrze jak na treningach. A czy ja, czy ktoś inny w końcu pokona Ahonena? Nie wiem tylko, czy jeszcze tu na Turnieju Czterech Skoczni. Bo te dwa zwycięstwa, i to jeszcze z taką przewagą, dodadzą mu ogromnego szwungu. Na pewno chce powtórzyć osiągnięcie Svena Hannawalda sprzed trzech lat [Niemiec jako jedyny w historii wygrał wtedy wszystkie cztery konkursy TCS - red.].



Czołówka 1. treningu:

1. Adam Małysz (Polska) 126,5 m

2. Andreas Kuettel (Szwajcaria) 125,5 m

3. Tami Kiuru (Finlandia) 125 m

3. Robert Mateja (Polska) 125 m

5. Janne Ahonen (Finlandia) 124 m

6. Hidehaur Miyahira (Japonia) 123,5 m

6. Rok Benković (Słowenia) 123,5 m

47. Krystian Długopolski (Polska) 112,5 m



Czołówka 2. treningu:

1. Małysz 129

2. Ahonen 128

3. Andreas Widhoelzl (Austria) 126

4. Georg Spaeth (Niemcy) 124,5

5. Noriaki Kasai (Japonia) 124

6. Jakub Janda (Czechy) 123

7. Mateja 122,5

7. Matti Hautamaeki (Finlandia) 122,5

7. Risto Jussilainen (Finlandia) 122,5

57. Długopolski 110 m



Kwalifikacje według rozstawienia w I rundzie:

1. Ahonen 129,3 (131,0 m)

2. Hautameki 127,7 (126,5)

3. Roar Ljoekelsoey (Norwegia) 123,6 (124,5)

4. Janda 116,5 (120,5)

5. Thomas Morgenstern (Austria) 113,7 (121,5)

6. Martin Hoellwarth (Austria) 109,1 (119,5)

7. Małysz 137,8 (133,5)

8. Widhoelzl 132,5 (130)

9. Ito 128,2 (126,5)

10. Michael Uhmrann (Niemcy) 118,6 (122)

18. Mateja 124,8 (126)

64. Długopolski 93,9 (110,5)



Michał Pol, Innsbruck

Autor: gazeta.pl