Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Mąż podejrzany o zabójstwo Beaty J. i ich córeczek

Treść

To mąż z dwoma innymi mężczyznami zabił poszukiwane od wakacji Beatę J. i jej córeczki - uważa koszalińska prokuratura. Prawdopodobnie chodziło o przejęcie majątku kobiety

Już wiadomo, że odkryte w środę wieczorem w polu w miejscowości Chłopy na koszalińskim wybrzeżu szczątki trzech osób to ciała 42-letniej Beaty J. i jej dwóch córeczek: 13-letniej Bianki i 11-letniej Laury. Wczoraj prokuratura zatrzymała trzech mężczyzn podejrzanych o to zabójstwo. W chwili zamykania "Gazety" trwały ich przesłuchania.

Według prokuratury wszystkie trzy ofiary zostały uduszone (ręką lub paskiem) w nocy z 17 na 18 lipca 2003 r. Jedno z dzieci dobito, kiedy okazało się, że przejawia jeszcze oznaki życia. Ciała dopiero później zostały przeniesione do przygotowanego przed zabójstwem dołu.

Beata J. prowadziła w Chłopach gospodarstwo agroturystyczne. Wcześniej mieszkała w Hamburgu. Była w separacji z mężem. Gdy zniknęła wraz z córkami, policja na prośbę jej brata rozpoczęła poszukiwania. Przepytywany pracownik gospodarstwa twierdził wówczas, że 18 lipca w południe Beata J. z córkami wsiadła do swojego renault espace i odjechała, prawdopodobnie na spotkanie z kimś znajomym. Mężczyzna twierdził, że jeszcze następnego dnia po wyjeździe szefowa dzwoniła do domu. Ale policja nie potwierdziła takich połączeń.

Brat zaginionej nie ustawał w poszukiwaniach. Wynajął detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Media nagłaśniały sprawę. Program "997" poinformował o wysokiej nagrodzie za pomoc w odnalezieniu zaginionych. Zaczęli zgłaszać się ludzie z informacjami. Policja sprawdzała setki wersji. W ubiegłym tygodniu wróciła pod dom Beaty J. Wyszkolony w szukaniu zwłok pies podjął trop i w środę wieczorem doprowadził policjantów do miejsca, w którym zakopane były szczątki trzech osób, zaledwie 200 m od gospodarstwa. W ciągu następnych kilku godzin zatrzymano Leszka J., męża zmarłej.

- Wcześniej Leszek J. informował policję, że w czasie zaginięcia kobiet nie było go w gospodarstwie, ale ustaliliśmy, że był - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

Policja zatrzymała też Rafała J. (w chwili zabójstwa pracował w gospodarstwie, potem wyjechał) oraz Andrzeja K., który u Beaty J. wynajmował pokój.

- Uważamy, że Leszek J. uczestniczył w zabójstwie, a nie tylko planował je - informuje Gąsiorowski. - Prawdopodobnie chciał przejąć majątek żony, a wspólników namówił, obiecując im pieniądze.

W czasie zbrodni w domu przebywali letnicy, ale nic nie słyszeli.

(Monika Adamowska)

Autor: Gazeta.pl