Mennica straciła miliony na kontaktach z Huszczą
Treść
Od 20 do 25 milionów złotych straciła Mennica na interesach z firmą b. skarbnika PZPR Wiesława Huszczy. Na razie. Szacowanie strat będzie trwało lata
Mennica Państwowa to producent monet, spółka skarbu państwa która przechowuje polskie rezerwy złota i działa na rynku metali szlachetnych. Sześć lat temu postanowiła zająć się budowaniem domów. Założyła spółkę - córkę Mennicę Invest. Ta zbudowała dwa osiedla pod miastem i kilka domów w Warszawie. Pomagał jej były kasjer lewicy, Wiesław Huszcza. Skutek: z Mennicy Invest, która miała 27 mln kapitału, została wydmuszka: firma bez majątku, za to z 12 mln zł długów. Niejasne projekty Huszczy z Mennicą Invest spowodowały, że w 2002 roku również jej notowana na giełdzie spółka matka miała ponad 2 mln zł straty.
Mennica ocenia, że straty na kontraktach z Huszczą oscylują w tej chwili między 20 a 25 mln zł.
Raj podatkowy nad Wisłą
- Wciąż mamy w szafie trupy i nie wiem, co jeszcze z niej wypadnie. Badanie tych spraw zajmie lata - powiedział wczoraj na spotkaniu z dziennikarzami Tadeusz Steckiewicz, prezes Mennicy. I opisał działalność spółki z czasów, gdy związała się z Huszczą: ( poprzednie władze Mennicy nie nadzorowały tego, co dzieje się w spółce, ( koszty wspólnych projektów Mennicy Invest i firmy Huszczy ponosiła wyłącznie Mennica, ( do każdej transakcji sporządzano dziesiątki aktów notarialnych, zbudowano też gęstą siatkę "słupów" i pośredników, która miała komplikować prześledzenie obiegu pieniędzy, ( rada nadzorcza udzielała wielomilionowych poręczeń i pożyczek firmie Huszczy (dziś na progu upadłości) na podstawie jednej kartki papieru. - Historia transakcji z Huszczą świadczy o tym, że między Bugiem a Odra istnieje raj podatkowy - skwitował Steckiewicz. - Dziwi mnie, że przez te lata ani skarb państwa, do którego należy 40 proc. akcji mennicy, ani odpowiednie służby nie badały, co dzieje się w tej strategicznej dla gospodarki firmie.
Nie udało nam się wczoraj skontaktować z urzędnikami odpowiedzialnymi w Ministerstwie Skarbu za nadzór nad Mennicą.
Sama spółka przed rokiem złożyła pierwsze doniesienie do prokuratury na niegospodarność byłego zarządu Mennicy Invest. Sprawa tkwi w miejscu. Prokuratura zleciła badanie afery... komisariatowi policji. Nikomu nie postawiono zarzutów.
Cudowny wzrost wartości
Kilka tygodni temu Mennica znów poprosiła prokuraturę o pomoc - organa ścigania mają wyjaśnić, czy przy kupnie gruntów przez Mennicę Invest w podwarszawskiej Jabłonnie nie złamano prawa. Przy transakcji jak cień krążyła firma Huszczy, ustawiając pośredników.
Zaczęło się w 1998 r. kiedy Polska Akademia Nauk za 6,4 mln zł sprzedała podupadłej spółce Betonstal kilkanaście hektarów gruntów w Jabłonnie. Następnego dnia Betonstal odsprzedał je małżeństwu Elżbiety i Zbigniewa Duchowiczów (małżeństwo od 30 lat mieszka w Austrii, ich syn prowadzi dwie firmy w Polsce) i Małgorzacie Daniszewskiej (żona Jerzego Urbana). Elżbieta Duchowicz: - Skąd się tam wzięliśmy? Zgłosił się do nas Sławomir Ambroż [wspólnik Huszczy - red.] i zaproponował kupno ziemi od Betonstalu. Nie pracował w Betonstalu. Nie wiem skąd wiedział o ziemi ani czy coś na tym zarobił.
W 2000 r. część ziemi Duchowiczów i Daniszewskiej za 2,1 mln dol. kupiły Mennica Invest i... spółka Huszczy. - Przez dwa lata nieodrolniona łąka zdrożała z blisko 7 mln zł do ponad 20 mln zł! - komentuje prezes Mennicy. Według niego w akcie notarialnym Małgorzata Daniszewska i Elżbieta Duchowicz oświadczyły, że dostały 2,1 mln dol. Jednak rok później zawarły nowy akt notarialny z którego wynika, że obie panie pieniędzy nie dostały. Dlatego Mennica zawiadomiła prokuraturę.
Małgorzata Daniszewska twierdzi, że nie zarobiła na transakcjach ani grosza i przed 2000 r. wycofała się z interesu z Duchowiczami. Ale w licznych aktach notarialnych po 2000 r. Elżbieta Duchowicz reprezentuje Daniszewską. Elżbieta Duchowicz: - To przez upartość sędziny, która nie chciała wykreślić Daniszewskiej z ksiąg wieczystych. Ona nie ma z tym nic wspólnego.
Wójt wypływa po latach
W Jabłonnej prawo pierwokupu ziemi po PAN miała gmina. Ale Jabłonna, rządzona przez wójta Jerzego Łubę, zrezygnowała z atrakcyjnej ziemi. Dlaczego? Nie wiadomo.
Marianna Nowakowska, obecny członek zarządu Mennicy Invest mówi o transakcji: - Duchowiczowie oświadczyli, że nie dostali od nas 2,1 mln dol., oddaliśmy im więc trzy mieszkania z garażami w luksusowym apartamentowcu na Polnej 3 w Warszawie i lokale użytkowe. Nie mieli pieniędzy na zapłacenie VAT- u, więc 200 tys. dol. podatku zapłaciła Mennica Invest. Duchowiczowie domagają się jeszcze 600 tys. dolarów. Uważamy, że niesłusznie.
Z dokumentów Mennicy wynika, że w lipcu 2003 r. Duchowiczowie zażądali, by jeden z lokali na Polnej 3 (wart 1, 4 mln zł), dostał były wójt Jabłonnej Jerzy Łuba. Ten sam, który wspaniałomyślnie zrezygnował z prawa pierwokupu ziemi.
Elżbieta Duchowicz zaprzecza takiej propozycji. Uważa też że Mennica oszukała ją w rozliczeniu transakcji. Też skierowała doniesienie do prokuratury.
( Dwa dni temu Mennica złożyła trzecie doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez STOEN. Działająca w budynku Mennicy restauracja TWT (związaną z Huszczą) od miesięcy nie płaci rachunków za wynajem i została pozbawiona prądu. W grudniu 2003 r., dzień po publikacji "Rzeczpospolitej" o imieninach u Huszczy, na których spotyka się wierchuszka lewicy, firma energetyczna STOEN na nowo podłączyła restauracji prąd. Nie udało nam się dowiedzieć, dlaczego. Iwona Jarzębska rzecznik STOEN: - My tylko dostarczamy prąd. Działamy zgodnie z prawem energetycznym.
RAMKA: Przyjaciel "Wariata"
Jerzy Łuba, były wójt Jabłonnej, jako pierwszy wójt w Polsce (w 2001 r.) został na wniosek prokuratora zawieszony w czynnościach. Sprzedawał grunty gminne fałszując dokumenty, protokoły z posiedzeń zarządu gminy i latami wydawał nielegalne pozwolenia na budowę.
W dawnych czasach grał w piłkę z Wiesławem Huszczą. Był w radzie nadzorczej spółdzielni Mieszkanko, której członkami w latach 1992-99 byli m.in. szef UOP Andrzej Kapkowski, były zastępca prokuratora generalnego Stanisław Śnieżko, szef policji Marek Papała, jego zastępca Roman Kurnik i oficerowie Komendy Głównej Policji. Wśród nich - Wiesław Niewiadomski pseudonim "Wariat", jeden z szefów gangu wołomińskiego (zastrzelony w 1998 r.).
Łuba przyjaźnił się z "Wariatem", wynajmował mu pustą pieczarkarnię.
Dziś Łuba ma na karku prawomocny wyrok (dwa lata więzienia w zawieszeniu za nieumyślne paserstwo), bo przyjął w rozliczeniu od "Wariata" kradzioną mazdę 626. W wydziale karnym sądu w Legionowie leżą cztery akty oskarżenia przeciwko Łubie: za poświadczenie nieprawdy przy inwestycjach i podrabianie dokumentów, składanie fałszywych zeznań i groźby karalne. Ma jeszcze sprawy w wydziale grodzkim - groźby karalne i pomówienia.
W styczniu NIK podała, że dwa supermarkety w Jabłonnie wybudowano na podstawie dokumentów podrobionych przez Łubę. Sprawą zajęła się prokuratura.
Łuba był wójtem 11 lat. Gdy startował w poprzednich wyborach na plakacie obok swojego zdjęcia napisał: "Znacie mnie wszyscy". Wybory przegrał.
(Wojciech Cieśla, Mariusz Jałoszewski)
Autor: Gazeta.pl