Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Miasto chce dopłacać za prąd zimowym działkowiczom

Treść

Wydział zdrowia, zamiast utrzymywać bezdomnych w schroniskach lub noclegowniach, woli zimą płacić za prąd na działkach. Bezdomni są zadowoleni, działkowicze mniej

Według ostrożnych szacunków na szczecińskich działkach rekreacyjnych cały rok mieszka 600 rodzin. Większość zagoniła tam bieda. 15 listopada, kiedy kończy się sezon działkowy, zarządy ogródków - ze względów oszczędnościowych, odcinają prąd. Dla "całorocznych" oznacza to długie ciemne, a często i zimne wieczory. Wielu ucieka wtedy na dworzec albo do miejskich noclegowni.

Krzysztof Michnicki i Stanisław Brzuski mieszkają na działce w Dolince siódmy rok. - Teraz prąd jest, ale musimy płacić 50 zł miesięcznie. Nie stać nas - mówi pan Krzysztof. - Jeśli miasto zapłaci za prąd, nie będziemy musieli szukać innego noclegu ani marznąć.

Pani Agnieszka mieszka na Dolince z trójką dzieci. Najstarszy syn chodzi do szkoły podstawowej, najmłodszy do przedszkola. Jest w ciąży z czwartym. Mąż w więzieniu.

- Część rodzin ma przyzwoite dochody, tylko wolą mieszkać w komfortowych altanach niż w blokach - mówi Iwona Klimowicz, zastępca dyrektora szczecińskiego MOPR-u. - Ale mamy aż 80 rodzin, które nie mają, gdzie się podziać. Schroniska nie przyjmują całych rodzin, a zimę muszą przecież jakoś przeżyć.

Miasto uznało, że utrzymanie energii na działkach przez cały rok jest nie tylko bardziej humanitarne, ale i ekonomiczne. Miesięczny pobyt jednego bezdomnego w schronisku albo noclegowni kosztuje 600 zł. Tymczasem opłata za prąd w altance to wydatek rzędu 50-120 zł.

Co na to zarządy ogródków działkowych? - Pomysł dobry - mówi Jerzy Kłosowski, prezes pracowniczego ogrodu działkowego przy ul. Świerczewskiego. Nie włączę jednak prądu na zimę, dopóki nie będę miał gwarancji, że miasto zapłaci 10 tys. zł.

Działkowcy sezonowi są raczej sceptyczni. - Kiedyś o kradzieżach nie było mowy, teraz giną nam nie tylko warzywa, ale kłódki, narzędzia, stoliki. Sielsko na działkach już nigdy nie będzie - martwi się pani Halina z ogródków pracowniczych Dolinka.

Tomasz Lachowicz, dyrektor wydziału zdrowia i polityki społecznej, zapewnia, że miasto zrobi wszystko, żeby rozwiązać problem bezdomnych. Pieniądze na ten cel się znajdą. Ile? Nie wiadomo. Na razie trwają pertraktacje z zarządem ogródków działkowych na temat kosztów operacji.

(Gabriela Wrotniewska)

Autor: gazeta.pl