Nie będzie referendum na wniosek rady
Treść
Poseł Zaremba kazał radnym SLD wstydzić się, a radny Litwiński oznajmił, że większość szczecińskich elit jest skundlona. Radni debatowali wczoraj, jak odwołać Jurczyka.
Radni Szczecina głosowali, czy referendum w sprawie odwołania prezydenta Mariana Jurczyka powinno został zwołane na ich wniosek. Gdyby byli "za", referendum mogłoby zostać zwołane bez konieczności zbierania podpisów 10 proc. uprawnionych do głosowania.
Wniosek jednak upadł. Przeciw było 19 radnych (większość z SLD), jeden się wstrzymał. "Za" byli tylko inicjatorzy głosowania, czyli 11 osób, głównie z POPiS-u.
SLD krytykuje Jurczyka, ale uważa, że prezydent powinien zostać odwołany w wyniku akcji obywatelskiej, a nie radnych.
Po ogłoszeniu wyniku głosowania posłowi Krzysztofowi Zarembie (PO) puściły nerwy: - Wstyd panie i panowie z SLD! - mówił podniesionym tonem. - To był test, czy rzeczywiście chcecie uzdrowić to miasto, czy też zależy wam na rządzeniu miastem przez kliki.
Radni Sojuszu próbowali go zagłuszyć, część tupała nogami i biła rękoma w blaty. Grzegorz Napieralski, szef klubu radnych SLD, nazwał wystąpienie Zaremby "wstrętnym atakiem na osoby, które mają inne zdanie".
Oburzenie na sali wywołała także wypowiedź innego członka PO radnego Arkadiusza Litwińskiego, który oznajmił, że większość szczecińskich elit politycznych jest skundlona. Członkowie PO zapowiedzieli, że upublicznią nazwiska radnych, którzy są przeciwni referendum i dzięki popieraniu Jurczyka czerpią osobiste korzyści. Oburzeni radni nazwali to szantażem.
- Takie wypowiedzi są zagrożone karą - oświadczyła radna Beata Tokarzewska. - Kto stosuje przemoc lub groźbę, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.
Czy antyjurczykowskie referendum odbędzie się, zależy teraz od aktywności Komitetu Referendalnego Szczecinian. Jego członkowie muszą zebrać 32 tys. podpisów. Do poniedziałku mieli prawie 25 tys.
Na poniedziałkowej sesji ujawnił się Komitet Obrony Mariana Jurczyka. - Cała ta akcja to awanturnictwo i szkodnictwo społeczne - przemówił w imieniu KOMJ-u Zygmunt Sochorz, emerytowany rzeczoznawca majątkowy. - To obrażanie prezydenta i mieszkańców Szczecina.
Kto jeszcze działa w tym komitecie? Sochorz nie wiedział. - Pamięć zawodzi - wyjaśnił "Gazecie".
(Jolanta Kowalewska)
Autor: Gazeta.pl