Obawy Kaczyńskiego
Treść
Jeśli "tortowi terroryści" znowu zaatakują, prezydent stolicy nie wyklucza, że poprosi straż miejską o ochronę. Kilku rosłych funkcjonariuszy będzie towarzyszyć Lechowi Kaczyńskiemu w czasie spotkań.
W środę prezydenta Warszawy zaatakował kremówką 22-letni Jarosław S. Wczoraj prokuratura postawiła mu zarzut znieważenia funkcjonariusza publicznego. Będzie odpowiadał z wolnej stopy, ale grozi mu nawet rok więzienia - informuje "Życie Warszawy".
Prezydent na razie nie poprosił straży miejskiej o pomoc. I, jak przyznał w rozmowie z "Życiem Warszawy", wolałby tego nie robić. Jeżeli jednak ataki się powtórzą, straż miejska jest gotowa chronić Lecha Kaczyńskiego. Komendant Witold Marczuk przekonuje, że w każdej chwili jest w stanie znaleźć strażników, którzy towarzyszyliby Kaczyńskiemu. "O ile oczywiście prezydent sobie tego zażyczy" - zaznacza Tomasz Ziemiński, rzecznik straży miejskiej.
Komendant straży wyznaczył do ewentualnego chronienia prezydenta Warszawy dwóch ludzi: 35-letniego Dariusza Szeląga, pracującego w straży miejskiej od roku, i 25-letniego Tomasza Ciosa, zatrudnionego od ośmiu miesięcy. Obydwaj funkcjonariusze są zatrudnieni w oddziale patrolowo-interwencyjnym. Ostateczna decyzja co do chronienia prezydenta Warszawy zapadnie na początku przyszłego tygodnia. Wtedy bowiem Kaczyński ma kolejne spotkania z mieszkańcami Warszawy - informuje "Życie Warszawy".
(PAP)
Autor: interia.pl