Otylia Jędrzejczak mistrzynią olimpijską!
Treść
Otylia Jędrzejczak ma złoto! Wreszcie, wymarzone złoto! Stoczyła pasjonujący pojedynek z Petrią Thomas i pokonała ją. Liczyły się tylko one dwie
Wielki wyścig, wielka chwila dla wielkiej Otylii. Ale na początku wszyscy byliśmy zdenerwowani. Otylia po pierwszych 150 metrach przegrywała. Metr, dwa, trzy. Gdzie jest jej wytrzymałość! Znalazła się. I to w najbardziej właściwym momencie. Kiedy po fenomenalnym finiszu, po wyścigu rozegranym z genialnym wyczuciem, po wyprzedzeniu płynącej w czasie rekordu świata Australijki, Otylia dotknęła ściany, odwróciła się i dopiero wtedy wybuchnęła szczęściem. Nie po srebrze na 100 m, nie po srebrze na 400 m - wtedy była nawet z siebie niezadowolona - ale dopiero teraz. Łzy popłynęły jej ciurkiem, Otylia wyciągała ręce w górę w geście triumfu. Kibice na trybunach wiwatowali.
Do Sydney, jako 17-letnia pływaczka jechała z ogromnymi nadziejami, jako mistrzyni Europy. Ale te nadzieje nie tylko były jej - cała Polska czekała na wyścig młodego geniusza pływania. Płakała, kiedy nie udało jej się zdobyć medalu, kiedy zajęła piąte miejsce, które wówczas było przecież wielkim sukcesem.
Od tamtego czasu w karierze Otylii wiele się zmieniło. Przede wszystkim została trzykrotna medalistką mistrzostwa świata, w tym raz mistrzynią, w ulubionym do niedawna stylu motylkowym. A przed dwoma laty, na mistrzostwach Europy w Berlinie pobiła rekord świata. Tamten wyścig był perfekcyjny - wszystkie treningi, wszystkie testy, wszystkie badania są porównywane do tamtego startu. Otylia też do niego wraca. Po półfinale, kiedy dzięki trzeciemu czasowi awansowała do finału i zadecydowało się, na którym torze płynie, powiedziała: - Super, że to trójka.
Nie zrozumieliśmy, a ona nie chciała wyjasnić. Wyjaśnił trener Paweł Słomiński: - Na tym torze pobiła rekord świata.
Słonimski tez nie jest chyba tym samym człowiekiem, przynajmniej od kilku dni. Przed igrzyskami ostrożny, w wywiadzie dla "Gazety" ze zgrupowania w Słowenii mówił, że Otylia nie jest faworytką, że jest kilka zawodniczek doskonałych. Przed finałami na 100 m st. mot i 400 st., dowolnym - zwykle spokojny i zrównoważony człowiek - był w odmiennym stanie świadomości. - Otylia może mieć dwa medale - mówił podniesionym głosem.
I rzeczywiście Otylia jednego dnia, ba, w 40 minut zdobyła dwa srebrne medale.
Jeszcze przed startem na 200 m st. motylkowym była najbardziej utytułowaną pływaczką w historii! Mimo to mówiła: - Wszystko co się stało przed finałem na 200 m motylkiem było tylko "po drodze". Ja przygotowywałam się tylko do tego startu, to mój ulubiony, najlepiej go czuję.
W drodze do finału stoczyła pojedynek z najgroźniejszą rywalką Australijką Petrią Thomas. Płynęła z taką przewagę, że na finiszu miała nawet czas, by się rozejrzeć. Potem co prawda przysięgała, że nie tak było, że po prostu płynęła swoim mocnym tempem. - I tak nikt nie wie, co w niej siedzi - wychrypiał z dumą trener Słomiński.
Już wiemy, co w niej siedzi. Mistrzyni olimpijska. Najbardziej utytułowana polska pływaczka, gwiazda światowego pływania. Z wielkimi perspektywami.
(Korespondencja, Radosław Leniarski, Rafał Stec, Ateny )
Autor: gazeta.pl