Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Papieski śledczy zbada seksaferę w St. Pölten

Treść

Jan Paweł II mianował wczoraj specjalnego śledczego, który zbada sprawę bulwersującego Austrię skandalu seksualnego w seminarium w St. Pölten. Niewykluczone, że polecą biskupie głowy.

Papież Jan Paweł II najwyraźniej nie uwierzył w zapewnienia ordynariusza diecezji St. Pölten w Dolnej Austrii biskupa Kurta Krenna, że afera w seminarium to sprawa "zgniłego jabłka", które wystarczy wyrzucić z koszyka. Kiedy austriacki tygodnik "Profil" donosił o orgiach między klerykami i wykładowcami i liczącej 40 tys. plików zdjęciowych i filmowych pornograficznej kolekcji z seminarium, Krenn wciąż mówił o "sztubackich wygłupach". Katolicka Austria zaczęła kipieć ze złości. Informacja o tym, że na miejsce uda się inny austriacki biskup Klaus Küng z Feldkirch, który podlegać będzie bezpośrednio Papieżowi, przyszła więc w samą porę.

Takich śledczych, nazywanych "wizytatorami apostolskimi", Papież posyła rzadko, kiedy dostaje sygnały poważnych nieprawidłowości w Kościele. Küng jest członkiem konserwatywnej, elitarnej katolickiej organizacji Opus Dei (Dzieło Boże), której celem jest misja ewangelizacyjna Kościoła wśród świeckich. Jan Paweł II mianował śledczego nazajutrz po ogłoszeniu przez prokuraturę, że jednym ze "zgniłych jabłek" w St. Pölten jest 27-letni polski kleryk. Polaka oskarżono o rozpowszechnianie pornografii dziecięcej.

Wynik śledztwa zostanie utrzymany w tajemnicy - pozna je Papież i może jeszcze kilku jego najbliższych współpracowników. Podobnie było z misją amerykańskiego benedyktyna, który w latach 90. badał sprawę molestowania chłopców przez ówczesnego arcybiskupa Wiednia kard. Hansa Hermanna Groera. Wyników śledztwa nie opublikowano, ale Groer zrezygnował. Tym razem na "gorącym stołku" siedzi biskup Kurt Krenn, który odpowiadał za seminarium. Według jednego sondażu 72 proc. Austriaków domaga się jego rezygnacji.

(Jacek Pawlicki, AP)

Autor: gazeta.pl