Pistolety pod walec
Treść
Coraz mniej osób stara się o pozwolenie na broń, a większość posiadających takie zezwolenia rezygnuje z nich. To skutek obowiązkowych badań lekarskich, które trzeba wykonywać co 5 lat i płacić za nie 350 zł.
Ci, którzy do tej pory mieli palną broń gazową, zamieniają ją na pneumatyczną broń gazową, na którą nie trzeba pozwolenia - pisze "Dziennik Polski".
Z danych Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie wynika, że 1 stycznia 2004 r. w Małopolsce obowiązywało około 17 tysięcy pozwoleń na indywidualną broń palną i gazową. "Największe zainteresowanie nowymi pozwoleniami było w latach 90. Teraz 95 proc. posiadaczy broni palnej i gazowej rezygnuje z niej" - mówi gazecie mł. insp. Leszek Szopa, naczelnik wydziału Postępowań Administracyjnych KWP w Krakowie.
Powodem rezygnacji z posiadania broni palnej nie jest wzrost poczucia bezpieczeństwa. To skutek obowiązującego od kilku lat przepisu o badaniach lekarskich i psychologicznych. Trzeba je wykonać przed złożeniem wniosku o zezwolenie na posiadanie broni palnej, a później powtarzać co 5 lat.
"Właśnie te badania, a właściwie ich koszt - 350 zł - powodują masową rezygnację z zezwoleń" - mówi naczelnik Szopa. "Wiele osób miało broń, ale praktycznie jej nie używali, więc konieczność wykonania badań i zapłacenia za nie zniechęca do dalszego trzymania w domu czegoś, co jest bezużyteczne. Poza tym już za 300- 400 zł można kupić szeroko reklamowane pistolety gazowe, które nie są klasyfikowane jako broń palna - bo nie można ich przerobić na broń ostrą - a mają taką samą efektywność, jak broń palna gazowa i nie trzeba starać się o pozwolenie" - dodaje naczelnik Szopa.
Najczęściej wraz z rezygnacją z pozwolenia na posiadanie broni jej właściciel podpisuje oświadczenie, że z niej rezygnuje. Broń przejmuje policja. Gdy uzbiera się trochę takich pistoletów, są one złomowane, czyli zgniatane przez walec - informuje "Dziennik Polski".
(PAP)
Autor: interia.pl