Przejdź do treści
Przejdź do stopki

PKP Cargo zapłaci 40 mln zł kary!

Treść

40 mln zł kary będzie musiało zapłacić PKP Cargo za ograniczanie konkurencji na rynku przewozów kolejowych. Skutki jego nielegalnych praktyk odczuwała cała gospodarka

Rekordowa grzywna to efekt półtorarocznego postępowania antymonopolowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Spółka, mając 70-proc. udział w rynku, nadużywa swojej pozycji dominującej i utrudnia rozwój konkurencji - powiedział Cezary Banasiński, prezes UOKiK. - Kara nie jest maksymalna - mówi Banasiński. 40 mln zł to 0,6 proc. przychodów spółki, limit ustawowy grzywny to 10 proc. Jego zdaniem ważniejszy od wysokości grzywny jest nakaz natychmiastowego rozwiązania wszystkich antykonkurencyjnych umów. PKP Cargo już zaczął to robić. - Zostały podpisane odpowiednie aneksy. Teraz umowy są dla nas korzystne - mówi "Gazecie" Jerzy Przyłucki z Elektrowni Opole.

Zamrozić konkurencję

PKP Cargo na kilka sposobów omijała prawo konkurencji, m.in. zobowiązując klientów, by korzystali tylko z jej usług przy przewozach wskazanych towarów. Konsekwencją złamania takiej umowy była utrata upustów albo nawet nakaz zwrotu już udzielonych rabatów. (Jak ustaliła "Gazeta", w przypadku Elektrociepłowni Wybrzeże, upust zostałby zlikwidowany z 18 do 3 proc.!). UOKiK zwrócił uwagę, że antykonkurencyjne klauzule umów nie podlegały negocjacjom - były warunkiem zawarcia umów długoterminowych. Dzięki którym PKP Cargo - jak uważa Urząd - chciał "zamrozić" rynek, zanim wygaśnie (w 2006 r.) wynegocjowany z Unią Europejską okres przejściowy na przewozy towarowe. Po 2006 r. na naszym rynku pojawią się konkurenci... ale nie mieliby co robić, bo wszystkich istotnych klientów obowiązywałyby już umowy z PKP Cargo.

Obecnie przewoźnik ma niewielką konkurencję - m.in. Nadwiślański Zakład Górniczego Transportu Kolejowego, Chem Trans Logistic Holding Polska. Mają one jednak mało lokomotyw i ograniczoną sieć torów kolejowych - niekiedy po kilkadziesiąt kilometrów. Swoją, nieomal monopolistyczną, pozycję PKP Cargo otrzymał w spadku po państwowym monopolu Polskich Kolei Państwowych. Firma zatrudnia obecnie 51 tys. pracowników, ma ok. 90 tys. wagonów towarowych i prawie 4 tys. lokomotyw. W 2003 r. przewiozła 155,7 mln ton ładunków, jej przychody wyniosły 6,016 mld zł. W ub.r. spółka podpisała 70 umów długoterminowych ze swoimi klientami (według naszych ustaleń, główni, "długoterminowi" klienci to Zakłady Koksownicze "Przyjaźń", Węglokoks SA w Katowicach, Zakłady Koksownicze "Zdzieszowice", Elektrociepłownia Opole SA w Brzeziu oraz PS Trade Trans).

Wyjechała tona, dojechało pół

Na praktykach PKP Cargo tracili wszyscy konsumenci. Koszt transportu firmy odbija się na cenach. "Gazeta" dotarła do wyliczeń (sporządzonych przez ekspertów Ministerstwa Gospodarki) które pokazują, jak istotny jest koszt transportu dla ostatecznej ceny węgla. Transport z Rybnika jednej tony węgla (za 154,68 zł) kosztował - bez upustów - 65 zł do Białegostoku, 69,24 zł do Białogardu i aż 73,36 zł do Słupska. Prawie 50 proc. wartości samego węgla!

To niepokoi polskie spółki węglowe. Nie są co prawda bezpośrednim kontrahentem PKP Cargo, ale tracą na tym, że przewoźnik utrzymuje takie ceny. - Mógłbym powiedzieć, że koszty transportu są poza naszym zainteresowaniem. W rzeczywistości jednak, co z tego, że będziemy tanio wytwarzać, jeśli nasz wysiłek zostanie zniweczony przez przewoźnika - powiedział "Gazecie" Maksymilian Klank, prezes Kompanii Węglowej. Spółki węglowe - m.in. na forum Komisji Trójstronnej - próbowały wymóc na PKP Cargo obniżki taryf. Skończyło się na obietnicach ze strony PKP Cargo.

Tylko nieliczne firmy ośmieliły się wyłamać spod dyktatu PKP Cargo. Wśród nich - Polski Koncern Energetyczny, który zrezygnował z podpisania umowy wieloletniej. Ale jego elektrownie i elektrociepłownie leżą w sąsiedztwie kopalń - i mogą korzystać z sieci torowej (oraz taboru) innych przewoźników.

Współpracować z PKP Cargo nie chciał też koncern stalowy Ispat Polska Stal SA (dawny PHS). Jak dowiedziała się "Gazeta", PKP Cargo chciało zakazać temu koncernowi hutniczemu korzystania z usług... jego własnej spółki-córki - przedsiębiorstwa usług kolejowych Kolprem.

Będzie się odwoływał

Jeżeli decyzja Urzędu uprawomocni się, może to skomplikować plany prywatyzacji Cargo. To pierwsza ze spółek z Grupy PKP przeznaczona do prywatyzacji. Pieniądze, które skarb państwa miałby za nią dostać, będą przeznaczone na oddłużenie całej grupy PKP (zadłużonej na ponad 6 mld zł).

Czy kara nałożona przez UOKiK może oznaczać, że Cargo będzie mniej atrakcyjne dla potencjalnego inwestora? Bogdan Kobus, członek zarządu PKP Cargo, dyrektor ds. handlu i marketingu, nie sądzi, by to odstraszyło inwestorów. - Kara nie powinna w istotny sposób zmienić postrzegania PKP Cargo. Inwestor kupując spółkę, kupuje przede wszystkim polski rynek przewozów. A ten jest bardzo atrakcyjny - mówi Kobus.

Przewoźnik zresztą zapowiada, że będzie się odwoływał do sądu antymonopolowego. Jaką przyjmie linię obrony? Prawdopodobnie spróbuje wykazać, że wcale nie ma pozycji dominującej w Polsce. Jeżeli udowodni, że ma 65, a nie 70 proc. rynku - to pojawi mu się światełko nadziei. Cała konstrukcja decyzji UOKiK opiera się na założeniu, że przewoźnik "nadużywa pozycji dominującej". Tymczasem zdarzało się, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekał, iż 45-65-proc. udział w rynku jej nie oznacza.

Monopolowy recydywista?

UOKiK prowadzi jeszcze siedem (!) innych spraw przeciwko spółkom z grupy PKP. "Gazeta" dotarła do informacji o drugiej sprawie toczącej się przeciwko PKP Cargo, uruchomionej na wniosek spółki spedycyjnej Sped-Pro.

Skarżyła się ona, że PKP Cargo przyznaje upusty na przewóz węgla kamiennego o niejednakowej wielkości różnym kontrahentom, mimo że spółki te przewoziły podobne ilości towarów. Tymczasem podmiot o pozycji dominującej na rynku powinien równo traktować wszystkich kontrahentów. Cargo zastrzegało sobie też w umowach, że... nie będzie realizować przewozów do niektórych stacji docelowych. - Żeby różnicować upusty i harmonogramy, mając pozycję dominującą, trzeba to robić w sposób uzasadniony gospodarczo. W tym punkcie UOKiK może mieć trochę racji - ocenia Alina Szarlak, partner z kancelarii prawnej White & Case.

- W najbliższych dniach ogłosimy decyzję - powiedział nam Piotr Mück, dyrektor departamentu infrastruktury i przemysłu. Według naszych informacji kara w tej drugiej sprawie może wynieść 5 mln zł.

(Konrad Niklewicz)

Autor: gazeta.pl