Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Potrzebne zawodowe matki

Treść

Stowarzyszenie "Wioski Dziecięce SOS" poszukuje kobiet, które chciałyby zostać zawodowymi matkami dla dzieci w nowo powstającej wiosce w Karlinie k. Koszalina. Samotne kobiety o wielkim sercu do dzieci mają szansę dostać godną pracę i stworzyć ciepły dom.

Wioski Dziecięce SOS to apolityczna międzynarodowa organizacja dobroczynna, otaczająca opieką dzieci osierocone oraz z rodzin patologicznych, które wcześniej mieszkały w domach dziecka, a w wiosce mogą być razem. Dziś organizacja szuka ochotniczki do pracy w nowej wiosce w Karlinie koło Koszalina.

- Matki SOS podjęły się wykonania bardzo trudnego zadania - wychowania cudzych dzieci - mówi Martyna Mazela, menedżer ze Stowarzyszenia WDz SOS.

- Zapewniają dzieciom poczucie bezpieczeństwa, stabilizację i miłość. Mieszkają z nimi, kierują ich rozwojem i prowadzą dom. Martwią się o nie i pocieszają, kiedy są smutne. Cały wysiłek matek skupiony jest na przygotowaniu dzieci do samodzielności.

Znalezienie odpowiednich kobiet, które podjęłyby się tego trudnego zadania, nie jest łatwe. Mogą mieć własne dziecko, ale nie mogą być zamężne. Powinny też spełniać inne warunki: wiek 30-40 lat, doświadczenie w pracy z dziećmi, dobre zdrowie psychiczne i fizyczne, minimum średnie wykształcenie, mile widziane wykształcenie pedagogiczne. Poza tym muszą być komunikatywne, umieć pracować w zespole i być gotowe na przewartościowanie swojego życia.

- Proces rekrutacyjny jest wieloetapowy - tłumaczy Mazela. - Kandydatki powinny nam przesłać cv i list motywacyjny wraz ze zdjęciem. Do wybranych kandydatek wysyłamy ankietę z informacjami o specyfice pracy w wiosce oraz o stowarzyszeniu. Potem jest wstępna rozmowa i jeszcze dwie na terenie wioski, połączona z wywiadem psychologicznym, badaniem osobowości.

Następnie jest dwuczęściowe szkolenie. Najpierw praktyka w Wioskach SOS (Biłgoraj, Kraśnik lub Siedlce), a potem kursy teoretyczne (styczeń - marzec 2005). Od kwietnia do lipca kandydatki, którym stowarzyszenie gwarantuje wyżywienie i zakwaterowanie, będą kontynuowały szkolenie praktyczne w wioskach. Po pozytywnym zakończeniu ostatniego etapu szkolenia zostaną zatrudnione na stanowisku matki SOS i rozpoczną pracę w nowo powstałej Wiosce SOS w Karlinie.

- Na początku pracy w wiosce zostaje się ciocią, ja byłam nią dwa lata - mówi Anna Dzierżyc z wioski w Siedlcach. Ciocia w przeciwieństwie do matki SOS przychodzi tylko na dyżury. Mieszka w specjalnym hotelu w wiosce lub dojeżdża. W tym czasie może zobaczyć, czy odpowiada jej ten sposób życia.

Matki SOS, jak każdy pracownik, mają urlopy, pensję i budżet rodzinny, z którego co miesiąc muszą rozliczać się ze stowarzyszeniem. Ich pensje są porównywalne z zarobkami pracowników innych placówek opiekuńczych w Polsce.

Kobiety, które chcą zostać matkami SOS, mogą kierować swoje CV ze zdjęciem oraz list motywacyjny do Magdaleny Bartnik, koordynatorki ds. matek SOS, tel. (022) 622 16 72, e-mail: magdalena.bartnik@sos-wd.org

Dla Gazety

Mariola, matka SOS z Wioski Dziecięcej SOS w Siedlcach

Nawet nie marzyłam, że zostanę mamą takiej kapitalnej gromadki dzieci. Byłam bibliotekarką w szkole. Żyłam wygodnie, bez obowiązków i problemów. Ale miałam już 30 lat i otaczała mnie pustka. Nic dobrego nie zrobiłam, nikomu nie byłam potrzebna. Gdy zobaczyłam ogłoszenie o naborze matek, pomyślałam: bardzo lubię dzieci, może pomóc by im tak naprawdę, tak na całe życie?



Anna Dzierżyc, matka SOS z tej samej wioski:

Zawsze miałam w sobie społecznika. Z zawodu jestem stolarzem galanterii drzewnej, ale przez wiele lat pracowałam w instytucjach społecznych w Fundacji "Brata Alberta", w poradni ds. dziecka skrzywdzonego w rodzinie. Po przeczytaniu artykułu o wioskach postanowiłam starać się o tę pracę. Nie jest to łatwe zajęcie, ale ja też bardzo dużo zyskuję. Sześć lat temu byłam sama, dziś mam siedmioro dzieci, dom i pracę, którą lubię.

(Izabela Marczak )

Autor: gazeta.pl