Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Putin odbudowuje w Rosji imperium bezpieki

Kwatera główna Federalnej Służby Bezpieczeństwa, IVAN SEKRETAREV AP

Treść

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa, dziedziczka kolejnych sowieckich odmian bezpieki CzK, GPU, NKWD i KGB, staje się superministerstwem. Prezydent Putin kończy proces odbudowy "wielkiej Łubianki", zbierając służby rozdrobnione dziesięć lat temu przez Jelcyna w jedno wszechpotężne w ZSRR imperium tajnej policji



Władimir Putin jeszcze w niedzielę podpisał dekret, którego istnienie udało się Kremlowi utrzymać w tajemnicy. Zgodnie z nim FSB zyskuje status ministerialny. Przez najbliższe trzy miesiące na Łubiance będą trwać dalsze zmiany, a w ich wyniku - jak zapewniają eksperci - FSB stanie się superresortem dysponującym taką potegą, jaką miała w czasach radzieckich KGB. Zdaniem dziennika "Gazeta" i wielu ekspertów ten resort wkrótce wchłonie Federalną Służbę Ochrony (odpowiednik naszego BOR-u) oraz Służbę Wywiadu Zewnętrznego - ostatnie instytucje, które pozostają jeszcze niezależne od Łubianki, od kiedy Borys Jelcyn na początku lat 90. rozczłonkował imperium KGB.

- Jelcyn dzielił na części monstrum budowane przez dziesięciolecia przez Feliksa Dzierżyńskiego, Genricha Jagodę, Nikołaja Jeżowa, Ławrentija Berię i Jurija Andropowa. Bo było ono zbyt potężne i stanowiło państwo w państwie, a on chciał być niezależny od "czekistów". Chciał też otrzymywać informacje od różnych ludzi, a nie tylko od jednego szefa Łubianki. Dzieląc KGB na kilka niezależnych służb, chciał je zmusić do tego, by konkurowały ze sobą i dzięki temu lepiej pracowały - powiedział "Gazecie" Andriej Sołdatow, szef internetowej agencji Agentura.ru.

- Putin kieruje się inną logiką. Dąży do odtworzenia tej potęgi Łubianki, którą skończył budować jego idol Jurij Andropow. W ubiegłym roku oddał "czekistom" odebraną im przez Jelcyna służbę graniczną wraz z jej potężnymi wojskami oraz Federalną Służbę Rządowej Łączności i Informacji. Teraz z pewnością przywróci im Służbę Wywiadu Zewnętrznego oraz pewnie Federalną Służbę Ochrony. I wtedy cała rodzina czekistów znów znajdzie się pod jednym dachem - dachem Łubianki.

Zgodnie z dekretem Putina dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa staje się urzędnikiem w randze federalnego ministra z wszystkimi należnymi przywilejami: pensją, "opieką socjalno-bytową oraz obsługą medyczną". Jego czterej zastępcy cieszyć się będą przywilejami i poborami wiceministrów. Dekret, o którego istnieniu do środy nic nie wiedzieli nawet członkowie parlamentarnej komisji do spraw służb specjalnych, mówi o z pozoru mało znaczącej, lecz ważnej zmianie nazw. Dotychczasowe departamenty, na które była podzielona FSB, zostają teraz podniesione do rangi "służb" Federalnej Służby Bezpieczeństwa", a służby w Rosji wchodzą właśnie w skład ministerstw.

Zdaniem obserwatorów to nie koniec zmian. Jak pisze dziennik "Gazeta", który pierwszy w środę napisał o trzymanym przez Kreml w tajemnicy dekrecie Putina, FSB wkrótce zostanie oficjalnie przekształcona w Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego, a więc znów będzie działać pod szyldem, który miała w ponurych latach 1946-53.

(Wacław Radziwinowicz )

Autor: gazeta.pl