Rewolta na Haiti
Treść
Rewolta przeciwko rządom prezydenta Haiti Jeana-Bertranda Aristide'a weszła w nową fazę po proklamowaniu przez jego byłego zwolennika, a obecnie zaciekłego wroga, Butera Metayera, "niepodległego państwa" obejmującego rejon miasta Gonaives.
Wcześniej Metayer, na czele zbrojnych grup swych zwolenników, "oczyścił" rejon Gonaives z policji i innych przedstawicieli władz. Wczoraj na wiecu z udziałem ok. 20 tys. osób wyłoniono "rząd" i "prezydenta", którym został Metayer.
Sekretarz stanu USA Collin Powell po raz pierwszy wczoraj dał do zrozumienia, że Stany Zjednoczone nie wykluczają możliwości dymisji Aristide'a, gdyby przyczyniłaby się ona do rozwiązania obecnej kryzysowej sytuacji.
Aristide, niegdyś niezwykle popularny pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Haiti, ale obecnie oskarżany o korupcję i prześladowanie przeciwników politycznych, oświadczył, że nie ma zamiaru ustępować i "jest gotów zginąć jeśli będzie tego wymagać obrona kraju".
W czwartek wieczorem Organizacja Państw Amerykańskich zaapelowała do Aristide'a o przestrzeganie praw człowieka oraz o pokojowe rozwiązanie kryzysu.
Również wczoraj Departament Stanu USA wezwał obywateli amerykańskich do niezwłocznego opuszczenia Haiti. Trwa akcja wycofywania z tego kraju ochotników z amerykańskiego Korpusu Pokoju. Zredukowano też personel ambasady USA w Port-au-Prince a rodziny dyplomatów otrzymały polecenie wyjazdu.
Autor: PAP, Interia.pl