Rywin skazany jako oszust
Treść
Koniec procesu w największej aferze korupcyjnej III RP. Wyrok dla Lwa Rywina: 2,5 roku więzienia i 100 tys. zł grzywny. Sąd uznał, że nie było "grupy trzymającej władzę".
To największa sprawa korupcyjna po 1989 r., bo chodziło aż o 17,5 mln dol., oskarżonym jest znany na świecie producent filmowy, łapówki zażądał od szefa największego dziennika w kraju, a świadkami byli urzędujący prezydent, premier i ministrowie.
O wyrok do ostatniej chwili przed trwały spory w trzyosobowym składzie sędziowskim, czy Rywin jest winny płatnej protekcji, jak chciała prokuratura, czy usiłowania oszustwa. Za to pierwsze grozi kara do trzech lat więzienia, za drugie - nawet do dziesięciu.
Przewodniczący Marek Celej został ostatecznie przegłosowany przez sędzię Ewę Grochowską-Szmitkowską oraz sędziego Andrzeja Krasnodębskiego i Rywin został uznany za samotnego oszusta.
O 11.40 przewodniczący Marek Celej odczytuje wyrok: winny! Twarz Lwa Rywina mówi wszystko - nie spodziewał się kary, tym bardziej kary bez zawieszenia.
Sędzia Celej kończy: winny tego, że od 15 lipca do 22 lipca 2002 r., „działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, usiłował doprowadzić Wandę Rapaczyńską, prezesa zarządu Agora, i Adama Michnika, redaktora naczelnego » Gazety Wyborczej «, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem spółki Agora w kwocie 17,5 mln dolarów”.
A więc oszust! Samotny oszust czy - jak nazwała oskarżonego podczas procesu sędzia Ewa Grochowska-Szmitkowska - "samotnie polujący wilk". O możliwości zastosowania takiej kwalifikacji, a nie płatnej protekcji, czego chciała prokuratura, sąd uprzedzał wcześniej.
Z treści wyroku wynika, że w rozmowie z prezesem Agory i Michnikiem Rywin chciał ich wprowadzić w błąd, przedstawiając się jako wysłannik premiera lub (22 lipca) jako "wysłannik premiera Leszka Millera oraz powiązanej z nim przynależnością partyjną grupy bliżej nieokreślonych osób dysponujących władzą". A że nie dali się oszukać, stąd skazanie tylko za usiłowanie oszustwa. Sąd inaczej niż prokuratura uznaje Agorę za stronę pokrzywdzoną w tej sprawie.
Figura retoryczna "grupy trzymającej władzę"
Do uzasadnienia tezy, że Rywin to oszust, przystępuje sędzia Grochowska-Szmitkowska. Przypomina, co o "grupie trzymającej władzę" mówił sam Rywin w nagranej rozmowie z Michnikiem: że to ludzie, którzy gwarantują przyjęcie ustawy w kształcie satysfakcjonującym Agorę i akceptację zakupu ogólnopolskiej telewizji; że potrzebują środków; że się nie ujawnią w rozmowach z Agorą; że Rywin spotykał się zawsze z dwoma lub trzema członkami grupy, nigdy z jednym.
Na istnienie tak opisanej grupy - twierdzi sąd - nie ma dowodów.
Zdaniem sędzi Rywin wiedział, że Michnik ma dobre kontakty z premierem Millerem, lepsze niż Rapaczyńska. I dlatego, by uwiarygodnić swoją propozycję, posłużył się w rozmowie z nim „figurą retoryczną » grupy trzymającej władzę «”.
Zdaniem sądu nie sposób doszukać się kogoś, kto miał wpływ na ustawę, a jednocześnie czyj kontakt z Rywinem zostałby udowodniony przed sądem.
Sąd w odrzuceniu GTW poszedł znacznie dalej niż prokuratura. Prokurator Katarzyna Kwiatkowska w mowie oskarżycielskiej przed sądem nie wykluczyła istnienia GTW, choć dowodów na jej istnienie nie znalazła.
Sąd wykluczył współdziałanie b. prezesa TVP Roberta Kwiatkowskiego z Rywinem. Argumentem nie były billingi połączeń telefonicznych Rywin - Kwiatkowski i Kwiatkowski - Jakubowska.
- Nie ma dowodów, by rozmowy te dotyczyły innych kwestii, niż zeznają o tym świadkowie - mówi sędzia.
Sąd przedstawił hipotezę, że rozmowy Rywina z Kwiatkowskim mogły producenta "Pianisty" jedynie zainspirować do złożenia Agorze korupcyjnej propozycji.
Sąd nie widzi też dowodów na łączenie z propozycją Rywina ani Jakubowskiej, ani Włodzimierza Czarzastego, ani Lecha Nikolskiego.
Była afera, nie ma afery
O co więc chodziło Rywinowi? - Zasadniczy powód to zdeterminowane dążenie do objęcia prezesury w Polsacie - tak sędzia tłumaczy motyw Rywina.
Ale sąd dezawuuje też wyjaśnienia oskarżonego. Bo żadna z jego wersji "nie oddawała rzeczywistego przebiegu rozmów". Dowód z nagrania w gabinecie naczelnego "Wyborczej" okazał się nie do podważenia. - Autentyczność nagrania nie budzi żadnych wątpliwości - mówi sędzia. - A zeznania Wandy Rapaczyńskiej, Adama Michnika czy Piotra Niemczyckiego nie zostały podważone żadnym kontrdowodem.
Sąd odrzucił jednak zarzut płatnej protekcji, gdyż nie znalazł "dowodu, że Rywin mógł użyć swojego wpływu na premiera tak, by ten mógł wpłynąć na treść ustawy o mediach".
Ale sędzia Grochowska-Szmitkowska uzasadniając wysokość wyroku grzmi, że czyn Rywina cechowała olbrzymia szkodliwość społeczna: - Skutkiem działania oskarżonego było zachwianie pozycji premiera i przyczynienie się do upadku jego rządu.
Według sądu afera Rywina złamała kariery wielu osobom oraz przyczyniła się do niekorzystnego wizerunku Polski w przeddzień naszego wejścia do UE.
Sędzia negatywnie ocenia też zachowanie Rywina po jego zdemaskowaniu: - Oskarżony prezentował postawę moralnego daltonizmu. Jego nazwisko stało się symbolem oszustwa i korupcji.
To puenta uzasadnienia.
Prokurator o aresztowanie Rywina w związku z orzeczoną karą nie wnosi. Oskarżony nie odzywa się do dziennikarzy. W kordonie policjantów czmycha do windy i samochodu.
A sędzia Celej atakuje "Gazetę Wyborczą" za próbę wpływania na wyrok poprzez tekst sprzed tygodnia, w którym przewidywaliśmy, że sprawa zakończy się takim wyrokiem, jaki zapadł wczoraj.
Premier Miller zadowolony
Satysfakcji z wyroku nie krył wczoraj premier Leszek Miller. - Nie było "grupy trzymającej władzę", a ja nie wysyłałem Rywina. Chciałbym usłyszeć słowo "przepraszam" od tych wszystkich, którzy zrobili wszystko, aby opinia publiczna uznała, iż za tą propozycją stał SLD czy ja osobiście.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrona już zapowiedziała apelację, prokuratura też pewnie będzie apelować.
Nałęcz: głusi i ślepi
Szef komisji śledczej Tomasz Nałęcz (SdPl) krytykuje prokuraturę i sąd, bo "byli ślepi i głusi na ustalenia komisji śledczej". Prof. Andrzej Rzepliński z Fundacji Helsińskiej uważa, że sąd popełnił błąd, nie zwracając sprawy prokuraturze, gdy komisja śledcza ustalała w tej sprawie nowe fakty. - W moim przekonaniu Rywin nie był oszustem i nie został skazany za to, co zrobił - powiedział "Gazecie". - Bo sprawa Rywina to spisek związany z wymuszeniem łapówki za ustawę.
(Agnieszka Kublik, Bogdan Wróblewsk)i
Autor: gazeta.pl