Skandal polityczny na Litwie
Treść
Kolejna burza polityczna na Litwie. Dlaczego tuż przed II turą wyborów prezydenckich służby specjalne najechały na siedziby partii sprzyjających prozachodniemu Valdasowi Adamkusowi? Chodziło o wsparcie Kazimiery Prunskiene, prorosyjskiej konkurentki Adamkusa - uważają obserwatorzy
W dwa i pół miesiąca po odsunięciu przez Sejm prezydenta Rolandasa Paksasa oskarżanego o uleganie wpływom ze Wschodu znów wielki skandal. Zaczął się we wtorek, gdy agenci Służby Śledztw Specjalnych (STT) wtargnęli do biur partii wspierających Adamkusa, przeprowadzili rewizje i wynieśli dokumenty. Wczoraj zwołano nadzwyczajne posiedzenia Sejmu i Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Posłowie chcieli usłyszeć od Valentinasa Junokasa, szefa STT, dlaczego nakazał rewizje na pięć dni przed drugą turą wyborów prezydenckich i tuż przed hucznymi obchodami nocy świętojańskiej, gdy życie na Litwie niemal zamiera. Sejm czekał też na wyjaśnienia prokuratora generalnego Algimantasa Klimavicziusa.
Nie wykluczano rewelacji, ogłoszenia dowodów kompromitujących znanych polityków. Jednak posłowie nie usłyszeli nic, co mogło uzasadnić poczynania agentów służb specjalnych. Prokurator Klimaviczius wyjaśnił, że jego ludzie od roku prowadzą śledztwo przeciw pięciu posłom podejrzanym o korupcję. Nie wymienił ich nazwisk ani partii, do których należą. Z kolei Junokas tłumaczył, że do 5 lipca prokuratura kazała mu uzupełnić materiały dowodowe. A ponieważ ma akurat "mało ludzi", więc posłał agentów do biur partii we wtorek wieczorem, bo bał się, że nie zdąży na czas.
Tłumaczenie Junokasa nie przekonało posłów. Sejm polecił więc, by prokuratura generalna w ciągu dwóch dni wyjaśniła, czym szef STT naprawdę się kierował, wysyłając agentów na biura partyjne w gorących dniach przed wyborami. Posłowie są gotowi zrezygnować ze świętowania i zebrać się raz jeszcze w piątek, by wysłuchać raportu prokuratora i ewentualnie zdymisjonować Junokasa.
To jednak nie zatrze już wrażenia, jakie na wyborcach zrobiły demonstracyjnie rewizje. Do niedzieli Litwini będą spędzać czas na piknikach i działkach, a nie na lekturze gazet, które w święta nie wychodzą, czy oglądaniu debat politycznych w telewizji.
- Rewizje dokonane w biurach partii związanych z Adamkusem miały na celu tylko jedno. Chodziło o wywołanie zamętu, rzucenie cienia na ludzi wspierających tego kandydata na prezydenta, a tym samym skłonienie wyborców, by głosowali na Kazimierę Prunskiene - mówi Audrius Baczulis, komentator tygodnika "Veidas". - Sprawa ta przypomniała Litwinom pogróżki Rolandasa Paksasa, który atakowany przez Sejm przekonywał, że to nie on jest skorumpowany, lecz atakujące go elity polityczne.
Junokasowi i prokuratorowi Klimavicziusowi bardzo zależy, by wybory wygrała wspierana przez Paksasa Prunskiene. W czasie konfliktu byłego prezydenta z Sejmem trwali do końca za tym pierwszym. Po zwycięstwie Adamkusa, wroga Paksasa, nie mają szans na utrzymanie stanowisk.
(Jacek Komar, Wilno)
Autor: gazeta.pl