Skatowani policjanci
Treść
Grupa napastników skatowała w Świnoujściu czterech policjantów. Napastnicy zaatakowali funkcjonariuszy tzw. tulipanami, czyli nadtłuczonymi butelkami. To kolejny bandycki atak w tym nadmorskim mieście.
Jak pisze "Głos Szczeciński", policjanci od czterech godzin byli po służbie. Mieli cywilne ubrania. Kolejny dyżur powinni rozpocząć dopiero w środę, późnym wieczorem. Chcieli odpocząć. Nocą z wtorku na środę wybrali się na plażę.
"Mieliśmy wolny czas, spotkaliśmy się z dwoma kolegami" - opowiada policjant Marek Z. z Gryfina.
Dochodziła godzina 2. Policjanci nie mieli służbowej broni. Z plaży wracali drogą przy dużym kompleksie gastronomicznym "Gryf". Było ciemno. Nagle, jak spod ziemi, wyrosła przed nimi spora grupa mężczyzn. Jej przywódcy zachowywali się agresywnie, ubliżali spacerującym. W rękach mieli tzw. tulipany - nadtłuczone butelki.
"Nie chcieli pieniędzy czy telefonów komórkowych. Wyraźnie szukali zaczepki. " - opowiada Marek Z.
Funkcjonariusze próbowali uniknąć rozróby. "Jesteśmy policjantami" - powiedział jeden z nich. "To podziałało jak płachta na byka. Nie mieliśmy szans na obronę" - mówi Marek Z.
Policjanci uszli zaledwie kilka kroków. Wtedy na plecach poczuli ciosy. Napastnicy bili i kopali. Próbowali pokaleczyć policjantów ostrymi tulipanami. Jeden z funkcjonariuszy stracił przytomność. Drugiemu udało się zadzwonić do dyżurnego komendy. Przyjechały radiowozy. To uratowało katowanych.
Patrole policyjne, które dotarły na miejsce, zatrzymały pięciu z kilkunastoosobowej grupy chuliganów.
Zaraz po zajściu do aresztu trafili 25-letni Paweł C., 18-letni Paweł W., 22-letni Kamil R., 21-letni Mateusz G. oraz 21-letni Jacek A. Wszyscy są mieszkańcami Świnoujścia. Za czynną napaść na policjantów z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi im kara od roku do 10 lat więzienia.
Dwóch funkcjonariuszy odniosło obrażenia na tyle poważne, że trafiło na oddział chirurgii świnoujskiego szpitala. Jeden z nich, 32-letni funkcjonariusz ze szczecińskiej prewencji, ma kilkunastocentymetrowe cięte rany twarzy, rąk oraz stłuczenia klatki piersiowej.
"Widok pociętej twarzy jednego z naszych kolegów wywarł na nas ogromne wrażenie" - powiedział Kurierowi Szczecińskiemu mł. insp. Bogdan Brzezowski, komendant świnoujskiej policji, który odwiedził rannych w szpitalu.
Wczoraj świnoujska policja ustalała tożsamość tych sprawców napadu, którym udało się zbiec. Przygotowany został również wniosek do prezydenta miasta o zamknięcie dyskoteki na plaży.
Od czasu, gdy zaczęła ona działać, w pobliżu lokalu doszło już do kilku napadów. Przeciwdziałanie im jest tym trudniejsze, że przejście między promenadą a plażą jest nieoświetlone, a sprawcy mogą się z powodzeniem ukrywać na wydmach.
Autor: interia.pl