Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Słabnie pozycja Jerzego Hausnera w rządzie

J. Hausner, Fot. Wojciech Olkuśnik / AG

Treść

Stał się obciążeniem dla nowego premiera i jego politycznego zaplecza. Ile obroni ze swojego - stale łagodzonego - planu ratowania finansów państwa? I kiedy powie: dość?

Większości obserwatorów czwartkowej debaty sejmowej nad wotum zaufania dla rządu od razu rzuciło się w oczy, że w pierwszym rzędzie ław przeznaczonych dla rządu obok premiera siedziała tylko wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka. Hausner - choć też wicepremier - zajął miejsce kilka rzędów dalej, gdzie zazwyczaj widać mniej prominentnych członków gabinetu.

Dzień wcześniej spotkała go przykra niespodzianka. Premier, zabiegając o głosy SdPl, zadeklarował wycofanie się z weryfikacji nieuczciwie przyznanych rent oraz zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Wcześniej nie uzgodnił tej decyzji z Hausnerem. A chodzi o kluczowe projekty z autorskiego programu wicepremiera.

Hausner: wbrew SdPl, Jarudze i... Belce

Co na to Hausner? W jego własnym resorcie gospodarki dominuje przekonanie, że nie odpuści. Lubi grać pierwsze skrzypce i trudno znosi "konkurencję", która równie jak on zna się na ekonomii - by przywołać kilkumiesięczną, wygraną wojnę z Grzegorzem Kołodką w rządzie Millera.

Nie bez znaczenia jest też negatywny stosunek Hausnera do SdPl (jednym z liderów tej partii jest Jolanta Banach, która jako wiceminister w resorcie Hausnera nie akceptowała w pełni jego programu naprawy finansów). - Nie mogą dyktować polityki rządu tylko dlatego, że nas poparli. Możemy przystać na ich konstruktywne propozycje, ale nie na żądanie zablokowania czegokolwiek - takie głosy dobiegają z otoczenia wicepremiera.

Otwierają się więc nowe fronty. Z jednej strony Hausner oraz lojalny wobec niego minister polityki społecznej Krzysztof Pater, który formalnie odpowiada za większość ustaw z planu Hausnera (weryfikację rent, zrównanie wieku emerytalnego, zmianę zasad waloryzacji rent i emerytur, reformę Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego). Z drugiej - grająca rolę lewicowego hamulca wicepremier bez teki Jaruga-Nowacka, minister finansów Andrzej Raczko - tym razem tworzący zgrany duet z premierem Belką. No i sam Belka. Wczoraj ekonomista, dziś polityk, który musi dbać o zaplecze sejmowe. To wymusza na nim skłonność do kompromisów.

Belka: dbać o SLD i SdPl

Polityka skomplikowała relacje między Belką a Hausnerem. Ten drugi stał się dla nowego premiera i jego politycznego zaplecza obciążeniem. - Jurek ma większy negatywny elektorat niż Leszek Balcerowicz - powiedział nam anonimowo polityk SLD. - I dał SLD liberalną gębę.

Tej gęby pragną się pozbyć i premier Belka, i liderzy Sojuszu.

W swoim exposé premier ani razu nie powołał się na "plan Hausnera", choć mówił o potrzebie reformy finansów. Lider SLD Krzysztof Janik mówił w radiu wprost: "Plan Hausnera jest już pojęciem nieaktualnym, dzisiaj to jest plan Patera.

W exposé Belka dał wyraźnie do zrozumienia, że nie zamierza umierać za plan Hausnera, a więc za twarde oszczędzanie, i znacznie bardziej niż Leszek Miller jest skłonny już teraz dzielić owoce wzrostu gospodarczego.

To gest wobec SdPl, cena za polityczne poparcie w głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu. Ale też ustępstwo wobec tej części SLD, która zawsze uważała plan Hausnera za antylewicowy, może dobry dla Polski, ale na pewno szkodzący interesom SLD.

Jeśli Marek Belka nawet chciałby ratować z planu Hausnera jak najwięcej, znalazłby się między młotem a kowadłem. Z jednej strony jest SdPl, które wie, że popierając ten rząd, ryzykuje utratę tożsamości. Dlatego za wszelką cenę postara się korzystniej niż SLD prezentować na skali lewicowości. A z drugiej strony Sojusz, który postara się zmyć z siebie hańbę tak niebezpiecznych dla niego pomysłów poprzedniej ekipy jak np. podatek liniowy.

Licytacja już się rozpoczęła: podczas drugiego czytania ustawy wprowadzającej nowe, mniej korzystne dla emerytów zasady podwyżek SdPl uzależniła swoje poparcie likwidacji tzw. starego portfela. Spowodowało to natychmiastową reakcję SLD - do Sejmu w błyskawicznym tempie trafił stosowny projekt poselski, podpisany przez posłów SLD i UP. Dzięki temu posłowie będą mieli czym się pochwalić w terenie.

Jeszcze nie pora na dymisję

Na razie Hausner przegrywa. Duet Belka - Raczko przegłosował go np. w sprawie wielkości przyszłorocznego deficytu budżetowego czy odpłatności za niektóre usługi medyczne (to wespół z liderem SLD Krzysztofem Janikiem).

- Wkurzyłbym się, będąc na miejscu Hausnera. Ale jest pytanie: jak byśmy rządu nie mieli, to byłby w ogóle jakiś plan? - powiedział Marek Belka w wywiadzie dla "Gazety".

Belka zdaje się jednak jednego nie rozumieć - program naprawy finansów zaistniał w powszechnej świadomości jako plan Hausnera i jego autor do końca walczyć będzie o jego realizację. Od tego zależy, czy zakończy kadencję jako zwycięzca, czy też polityk przegrany.

- On tyle frontów już przeciwko sobie naotwierał, że jest mu wszystko jedno, czy przybędą kolejne. Nie słucha krytyki pod swoim adresem. Jest zdeterminowany. Jeśli uzna, że nic już nie zdziała, poda się do dymisji. Wybierze taki moment, by było to jak najbardziej spektakularne - twierdzi współpracownik wicepremiera. I dodaje: - Ale to jeszcze nie ten moment.

(Agata Nowakowska, Rafał Kalukin)

Autor: gazeta.pl