Sprawcy zamachu na Polaków wpadli, bo się chwalili
Treść
W odległości 20-30 km od Hilli ujęto w poniedziałek osiem osób odpowiedzialnych - według polskiego dowództwa - za atak bombowy na polski patrol, w którym zginął starszy kapral Marcin Rutkowski, a siedmiu polskich żołnierzy zostało rannych.
Na trop podejrzanych udało się wpaść po tym, jak dwaj bracia chwalili się w restauracji organizacją ataku na polskich żołnierzy.
Jak poinformował dowódca 1. Brygadowej Grupy Bojowej Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe płk Włodzimierz Potasiński, we wspólnej operacji pod kryptonimem "Marcin", wzięły udział siły specjalne irackiej policji, iracka Gwardia Narodowa i osłaniający je Polacy. Akcja rozpoczęła się o godz. 14.30 czasu irackiego (12.30 czasu polskiego).
"Bracia bardzo głośno chwalili się tym, że chcieli dokonać zamachu na Gwardię Narodową albo iracką policję, a że trafili Polaków, mówili - tym lepiej" - powiedział płk Potasiński.
Podczas operacji padły strzały, ale nikt nie został ranny. Po jej zakończeniu miejscowa ludność dziękowała Polakom oraz irackiej policji i Gwardii Narodowej, za uwolnienie ich od uciążliwego sąsiedztwa.
Z informacji płka Potasińskiego wynika, że strzelały siły specjalne irackiej policji podczas "wejścia irackich sił specjalnych do 10 obiektów", w których przebywali podejrzani.
Jak dodał rzecznik dywizji ppłk Artur Romański, na razie nie wypłacono nagrody 10 tys. dolarów za informacje na temat zamachowców. "Musimy przejrzeć doniesienia" - podkreślił Domański.
29 lipca w zamachu na polski patrol koło miejscowości Madlul, 16 km od Hilli, zginął starszy kapral nadterminowy Marcin Rutkowski, a siedmiu polskich żołnierzy zostało rannych.
Autor: onet.pl