Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Świetna walka Gołoty!

Treść

Andrzej Gołota zremisował z Chrisem Byrdem w pojedynku o mistrzostwo świata bokserskiej wagi ciężkiej federacji IBF. Tytuł zachował Amerykanin, ale rezultat tej walki jest największym sukcesem w karierze polskiego boksera.

Zdania sędziów były podzielone: jeden punktował 115:113 na korzyść Gołoty, drugi 115:113 dla Byrda, a trzeci orzekł remis 114:114. Specjaliści z czołowej internetowej strony amerykańskiej "Fightnews" punktowali 116:112 dla Polaka. Amerykańska agencja prasowa AP oceniła walkę na 114:114.

Przed walką mało kto stawiał na polskiego boksera. W typowaniach bukmacherów przewagę (2-1) miał Byrd. W Gołotę wierzyli chyba tylko polscy kibice, którzy licznie zjawili się na trybunach hali. Wielokrotnie przekrzykiwali amerykańską widownię, skandując nazwisko swojego ulubieńca.

Gołota pokazał, że wciąż należy do światowej czołówki w "królewskiej" kategorii ciężkiej. Udowodnił w ringu, że nie zmarnował czasu w trakcie przygotowań. Bardzo dobrze wytrzymał trudy dwunastorundowego pojedynku. Zresztą po raz pierwszy w dwunastoletniej zawodowej karierze rywalizował na tak długim dystansie, w wieku 36 lat.

Polak był stroną atakującą niemal od pierwszego gongu. Zapędzał rywala do lin, gdzie starał się rozbić gardę Byrda. W półdystansie Gołota nie mógł zadawać ciosów prawych prostych, uznawanych za najsilniejszą broń na mańkutów, jak Amerykanin. Gołota nie miał miejsca, dlatego uderzał sierpami z obu rąk. Ciosy nie robiły jednak większego wrażenia na panującym mistrzu świata, który uśmiechał się, próbował sprowokować Polaka, pokazując mu ... język.

Byrd znakomicie się bronił, nieprzypadkowo nosi przydomek "znikający punkt". Świetnie balansował ciałem, był elastyczny, niezwykle zwinny, błyskawicznie przechodził z obrony do ataku. Po jednej z kontr, w czwartej rundzie, Gołota zachwiał się, ale zdołał utrzymać równowagę.

Polak umiejętnie zachodził lewą nogą za prawą Byrda, zmniejszając tym samym pole manewru przeciwnika. Nie sprawdziły się obawy o nieczyste ciosy Gołoty, z których znany był w wielu poprzednich pojedynkach. Niespodziewanie już w pierwszym starciu to leworęczny Byrd zadał cios poniżej pasa. Gołota dwukrotnie uderzał w głowę rywala po gongu, ale wzorowo prowadzący walkę sędzia Randy Neumann nie dał mu ostrzeżenia.

Potwierdziły się opinie, że trener Sam Colonna, ten sam, z którym Gołota rozpoczynał przygodę z profesjonalnym boksem, bardzo dobrze przygotował Polaka. To była 25 walka Gołoty pod jego wodzą. Żadnej nie przegrał. Z pewnością jeszcze nie czas, jak mówili krytyce Gołoty, aby zawiesił rękawice na kołku i zajął się np. łowieniem ryb. Gołota zaprezentował się o wiele lepiej niż rywalizujący kilkadziesiąt minut wcześniej o pas WBA w ciężkiej John Ruiz i Fres Oquendo (wygrał ten pierwszy przez techniczny nokaut w 11 rundzie).

Gołota stoczył bardzo dobry pojedynek, a jeszcze dzień wcześniej wydawało się, że może do niego nie dojść! Jeden z lekarzy komisji stanowej, orzekającej o zdolności zawodników do walki, miał zastrzeżenia do barku Gołoty, który borykał się do niedawna z tym urazem. Wysłał Polaka na prześwietlenie, ale to nie wykazało żadnych nieprawidłowości.

Według szacunkowych danych, Byrd zarobił około 700-800 tysięcy dolarów, natomiast Gołota - 300-400 tysięcy.

To były ich pierwsze remisy w karierze. Byrd legitymuje się rekordem 37-2-1, a Gołota - 38-4-1.

(PAP)

Autor: onet.pl