"Sylwek" będzie miał kolejny proces
Treść
Znany szczeciński gangster "Sylwek" i jego ludzie stoją za napadami na polskich przemytników papierosów w Niemczech i Anglii - twierdzi prokuratura, której śledztwo po latach ujawnia kulisy ponurych zbrodni z końca lat 90.
Sylwester O., pseudonim "Sylwek", skazany przed kilkoma miesiącami przez katowicki sąd na 13 lat więzienia, będzie miał swój kolejny proces w Szczecinie. Tym razem szczecińska prokuratura okręgowa oskarża go o kierowanie brutalnym gangiem, który pod koniec lat 90. napadał na polskich przemytników na zachodzie Europy.
"Sylwek", niegdyś numer 2. w słynnym gangu Marka M. "Oczki", uciekł z Polski wiosną 1998 r., wymykając się wielkiej obławie na szczecińskich gangsterów. Dopiero po sześciu latach - dzięki zeznaniom skruszonych bandytów - udało się go oskarżyć o to, że stworzył gang działający w Niemczech, Belgii, Hiszpanii i Skandynawii. Ludzie "Sylwka" napadali na polskich przemytników papierosów, wychodząc z założenia, że ich ofiary nigdy nie pójdą na policję. Działali zdecydowanie i bardzo skutecznie, mieli najnowocześniejsze środki łączności, pistolety Scorpion i mundury niemieckiej policji. Tylko jeden z napadów opisanych w akcie oskarżenia przyniósł im 219 tys. funtów angielskich (ok. 1,5 mln zł).
Zakończone teraz śledztwo ujawniło też kulisy dwóch ponurych zbrodni. Według prokuratury to na zlecenie "Sylwka" w 1999 r. polano kwasem byłą księgową należącej do gangsterów szczecińskiej spółki Legal ("Gazeta" wielokrotnie pisała o tej sprawie). W tym samym czasie w Szwecji zastrzelono Monikę Hanseen, narzeczoną jednego z żołnierzy gangu eksboksera Piotra R. (on sam w tym zamachu został ranny). Okazuje się, że Piotr R. zakochał się i chciał zerwać z życiem przestępcy - na swoje nieszczęście zwierzył się z tego pomysłu "Sylwkowi".
Razem z Sylwestrem O. na ławie oskarżonych zasiądzie sześć innych osób, m.in. córka jego konkubiny i znany szczeciński cinkciarz. Prali oni w Szczecinie pochodzące z wymuszeń i napadów pieniądze i inwestowali je w nieruchomości.
"Sylwek" oficjalnie jest palaczem c.o. Policja uważa go za jednego z najniebezpieczniejszych polskich gangsterów. Wychowywał się w domu dziecka, później w złych dzielnicach Szczecina. Skończył tylko podstawówkę. Kiedy miał 24 lata - jeszcze jako Sylwester Z. - trafił do więzienia za kradzież (nazwisko O. przyjął wiele lat później po swojej żonie). W latach 90. był już szarą eminencją przestępczego podziemia w Szczecinie. To on zarządzał interesami, kiedy "Oczko" wyjeżdżał z miasta. Ma opinię człowieka bezwzględnego. W półświatku obarcza się go m.in. winą za tajemniczą śmierć karateki Arkadiusza S. - przyjaciela "Oczki" zaginionego bez wieści w 1998 r. "Sylwek" wpadł we wrześniu 1999 r. w Düsseldorfie. Po ekstradycji do Polski, w Szczecinie skazano go na 11 lat więzienia za udział w gangu "Oczki", a w Katowicach na 13 lat za zlecenie zabójstwa domniemanego rezydenta mafii białoruskiej w Polsce Wiktora Fiszmana.
(Adam Zadworny)
Autor: gazeta.pl