Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Szpital w Gryficach pobiera opłaty od pacjentów

Treść

Pacjenci, którzy po 1 lipca leczyli się w gryfickim szpitalu, dostaną rachunki za hospitalizację. Na ich uregulowanie mają dwa tygodnie.

O opłatach uprzedzani są jedynie chorzy, którzy szukają pomocy w izbie przyjęć. Słyszą: Pomożemy, ale za leczenie trzeba zapłacić samemu. Co na to chorzy? - Ano bulwersują się strasznie. Argumentują, że płacą składki na ubezpieczenie zdrowotne i szpitalowi nic nie dadzą - mówi pracownica izby przyjęć.

Jednak pielęgniarki informują jedynie o kosztach porad w izbie przyjęć, cenników usług z poszczególnych oddziałów nie znają. Nie zawsze znają je również w szpitalu, np. na oddziale ginekologiczno-położniczym nie wiadomo, ile kosztuje poród. Na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć ani pielęgniarki, ani lekarze, ani ordynator.

- Od tego jest księgowość - zbywa nas ordynator.

Księgowe w weekend jednak nie pracują. Rodziny świeżo upieczonych mam, mogą być zatem zaskoczone, jeśli kilka dni po porodzie okaże się, że mają do uregulowania rachunek przekraczający tysiąc złotych. Jeszcze bardziej zdziwieni będą chorzy, którzy do szpitala trafią nie poprzez izbę przyjęć, lecz od razu zostaną umieszczeni na określonym oddziale, np. ofiary wypadków - oni w ogóle nie będą świadomi, że leczenie jest odpłatne.

Placówka wystawia faktury, bo 30 czerwca skończył jej się kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. W takiej samej sytuacji znalazły się również pozostałe 33 zachodniopomorskie szpitale. Nowych umów jeszcze nie podpisały, bo ich dyrektorzy liczą, że uda im się wynegocjować więcej pieniędzy na leczenie. W zeszłym tygodniu centrala funduszu zgodziła się, aby dać naszemu województwu dodatkowe 20 mln zł. Dyrektorzy potrzebują jednak 60 mln, żeby w ogóle utrzymać placówki w drugim półroczu. Jednogłośnie postanowili zatem podpisać kontrakty tylko na dwa miesiące. Na razie jednak funkcjonują bez nich. Szef gryfickiego szpitala nie ma zamiaru bezczynnie czekać - do czasu podpisania nowej umowy z funduszem będzie pobierać od pacjentów pieniądze.

Tomasz Grodzki, przedstawiciel kolegium protestujących dyrektorów, ma nadzieję, że kontrakty uda się podpisać w tym lub następnym tygodniu.

W szczecińskich szpitalach na razie można leczyć się za darmo.

Rozmowa z dyrektorem szpitala w Gryficach

Gabriela Wrotniewska: Ile faktur do tej pory wystawiliście?

Krzysztof Kozak: Nie wiem, w poniedziałek się okaże, bo na weekend wypisaliśmy kilku pacjentów do domu.

Rozumiem, że po powrocie do domu mogą się spodziewać rachunku ze szpitala?

- Tak, wyślemy je w ciągu dwóch tygodni od zakończenia leczenia. Sytuacja szpitala jest dramatyczna, od lipca zatrudnienie straciło 40 osób, głównie pielęgniarki i salowe.

A jeśli podpiszecie kontrakt z funduszem?

- Jeśli umowa zostanie podpisana z datą wsteczną, czyli od 1 lipca, to anulujemy faktury.

Not. gab

Ceny niektórych usług w Gryficach:

badanie krwi - morfologia 5 zł

zastrzyk domięśniowy 5 zł

zastrzyk dożylny 6 zł

EKG 12 zł

zdjęcie rentgenowskie 24 zł

wizyta u lekarza w izbie przyjęć 35 zł

zoperowanie wyrostka robaczkowego 1200 zł

(Gabriela Wrotniewska)

Autor: gazeta.pl