Tragedia nad Bałtykiem
Treść
Ośmioletnia Partycja utonęła, jej dwa lata starsza koleżanka walczy o życie. Dzieci poszły się kąpać niezauważone przez opiekunów.
Dziewczynki przyjechały nad morze, do Mrzeżyna, w sobotę: Patrycja z mamą, Martyna z rodzicami i rodzeństwem. Rodziny dobrze się znają. Mieszkają w Trzebiatowie przy tej samej ulicy.
Koce rozłożyli na niestrzeżonej plaży w Mrzeżynie, trzy kilometry na zachód od ujścia Regi. Słoneczna pogoda, małe fale. Kilkaset metrów dalej ratownicy wywiesili białą flagę. Temperatura wody wynosiła 16 stopni.
Około godz. 17 Martyna z Patrycją poszły się kąpać. Rodzice nie zauważyli zniknięcia dziewczynek. Kiedy zorientowali się, że dzieci nie ma na kocu ani na brzegu morza, zaczęli wzywać pomocy. Krzyk usłyszał ratownik, który w tym czasie opiekował się grupą kolonistów. Wskoczył do wody. Nieprzytomne dziewczynki znalazł tuż przy falochronie. W tym czasie ktoś zawiadomił pogotowie. Do czasu przyjazdu karetki dzieci były reanimowane. Partycji nie udało się jednak uratować - zmarła nie jeszcze przed przyjazdem lekarza. Martyna w krytycznym stanie została odwieziona helikopterem do Centrum Urazów Wielonarządowych przy Unii Lubelskiej w Szczecinie. Jej stan nadal jest ciężki. Policja szuka mężczyzny, który uratował życie Martynie. Po akcji zniknął razem z grupą kolonistów.
- Tamten odcinek jest rzeczywiście niebezpieczny, a już niedopuszczalne jest kapanie się w pobliżu falochronów - mówi Jacek Pawlik, koordynator pracy ratowników w Mrzeżynie. - Nie rozumiem, dlaczego na plażach strzeżonych kąpie się niewielu ludzi, podczas gdy niestrzeżone cieszą się wielką popularnością.
Dla Gazety
Witold Szadokierski, prezes zachodniopomorskiego WOPR-u
W tym roku z przerażeniem obserwuję, jak opiekunowie lekkomyślnie zostawiają na plaży pociechy same sobie. Na przykład w niedzielę po południu ratownicy szukali rodziców trójki dzieci, które same chodziły po plaży w Międzyzdrojach. A ratownik jest przecież od ratowania, a nie pilnowania dzieci. To obowiązek rodziców. Moim zdaniem gminy powinny wprowadzić zakazy kąpieli w pobliżu falochronów, nawet jeśli są to plaże niestrzeżone. Przecież wiadomo, że tworzą się tam wiry, dno jest podmyte i tworzą się głębokie rowy.
W tym roku w naszym województwie utopiło się już 19 osób, tragedia w Mrzeżynie to pierwsza od początku wakacji.
Rok temu w Zachodniopomorskiem utonęło 58 osób. Najwięcej takich wypadków notuje się w czasie wakacji. Na początku sierpnia 2003 r. 36-letni ojciec czwórki dzieci ze Stargardu Szczecińskiego utonął ok. 150 m od brzegu na niestrzeżonej plaży w Mrzeżynie. Dzień wcześniej koło Pobierowa tragicznie zakończyła się wyprawa pontonem na morze - utonął 29-letni mieszkaniec Strzelna.
Na początku sierpnia na Dziewokliczu utopiły się dwie siostry: 12- i 15-latka. Ich ciała znaleziono między żółtą a czerwoną boją. Kilka dni później na Głębokim zginęła 18-latka.
(Gabriela Wrotniewska)
Autor: gazeta.pl