Tragiczny wypadek na Taczaka
Treść
Trzech młodych mężczyzn zginęło w sobotę wieczorem w tragicznym wypadku na ul. Taczaka w Szczecinie. Motocykl prawdopodobnie w prędkością 200 km na godz. uderzył w "malucha".
"Maluchem" kierował 22-letni Robert B. Jechał ul. Taczaka od strony Łukasińskiego i zamierzał skręcić w lewo w ul. Przygodną. Z przeciwnej strony Taczaka pędził kawasaki ninja. Motocykl prowadził Mariusz R. (30 l.), z tyłu siedział Robert P. (36 l.) Świadkowie twierdzą, że jechali niewiarygodnie szybko.
Motocykl uderzył w prawe drzwi "malucha" - siła uderzenia była tak duża, że przecięła samochód na pół i zgniotła kierowcę, który poniósł śmierć na miejscu, podobnie motocyklista. Pasażer kawasaki znalazł się na jezdni 60 m dalej. Został przewieziony z ciężkimi obrażeniami do szpitala przy Unii Lubelskiej, gdzie zmarł po kilkudziesięciu minutach.
- Widok był przerażający, pojazdy dosłownie rozsypały się na części - mówi podinsp. Marian Bigielmajer, naczelnik sekcji ruchu drogowego KMP w Szczecinie. - Z motoru całe było tylko tylne koło. Nie byłoby takich skutków, gdyby pojazdy jechały z dozwoloną prędkością. Przykro to mówić, ale jak co roku wiosną zaczął się sezon wypadków z udziałem motocyklistów.
Prędkościomierz roztrzaskanego kawasaki znajdował się w punkcie 200 km na godz. Bardzo prawdopodobne więc, że motor jechał właśnie tyle, choć będą to jeszcze badali biegli. Na ul. Taczaka obowiązuje ograniczenie do 60 km na godz.
Nie wiadomo jeszcze, czy kierowcy byli trzeźwi. Badanie krwi na zawartość alkoholu zostanie przeprowadzone podczas sekcji zwłok.
Zdaniem podinsp. Bigielmajera wszystko wskazuje na to, że wina była obopólna. Kierujący kawasaki rozwinął zawrotną prędkość, a niedoświadczony kierowca "malucha" nie ocenił jej właściwie i po prostu zajechał mu drogę.
Ul. Taczaka oddano do użytku w październiku 2002 r. Co jakiś czas dochodzi tam do tragicznych zdarzeń, w których giną ludzie. Mieszkańcy okolicznych osiedli i działkowicze twierdzą, że młodzi ludzie wręcz urządzają sobie na Taczaka wyścigi.
- Prawie kilometr nowej prostej drogi skłania do naciskania na pedał gazu - mówi szef szczecińskiej drogówki. - To dobra droga, ale dla rozsądnych. Będziemy się zastanawiać, jak poprawić bezpieczeństwo w tej okolicy.
(Kamila Mostowik)
Autor: gazeta.pl