Udana paraolimpiada Renaty Chilewskiej
Treść
Autografy, spotkania, a wcześniej pierwsza od dwóch tygodni przespana noc. - Wcześniej emocje związane ze startem olimpijskim nie pozwalały mi wyspać się porządnie - mówi Renata Chilewska, która wróciła z paraolimpiady w Atenach z trzema medalami.
Choć do domu w Gryfinie wróciła w piątek, to już w sobotę była w Policach, gdzie zaprosili ją organizatorzy 26. Ćwierćmaratonu Polickiego. - Jeszcze nie zdążyłam po tym wszystkim ochłonąć - przyznaje. - Do domu dzwonią dziennikarze, znajomi. Jeszcze na olimpiadzie otrzymałam mnóstwo SMS-ów z gratulacjami. Jestem bardzo miło tym zaskoczona.
Renata Chilewska, zawodniczka Startu Szczecin, przywiozła z Aten trzy medale w trzech kolorach: złoty w rzucie oszczepem, srebrny w pchnięciu kulą i brązowy w rzucie dyskiem.
- Z którego najbardziej jestem zadowolona? Na pewno ze złotego, bo marzyłam, by go wywalczyć.
Nie spodziewała się jednak, że zdobędzie go akurat w oszczepie.
- Szczerze mówiąc, bardziej liczyłam na złoto w kuli, która w ostatnim czasie stała się moją koronną konkurencją - mówi Chilewska. - Konkurs oszczepu był dla mnie drugim startem w Atenach [pierwszym był start w rzucie dyskiem, gdzie zdobyła brąz - red.]. Myślę, że podeszłam do niego z największym spokojem. Wiedziałam, że jeden medal już mam.
Wynik, jaki uzyskała, dopełnił miary szczęścia: 23,24 m to nowy rekord olimpijski. Ostatni raz powyżej 23 m rzucała 12 lat temu na paraolimpiadzie w Barcelonie.
Niewiele też brakowało, aby w pchnięciu kulą zdobyła złoto. Do przedostatniej kolejki z wynikiem 9,09 m prowadziła w konkursie. Jednak w ostatnim pchnięciu Czeszka Weronika Foltowa posłała kulę na niewyobrażalną dla Polki odległość 9,47 m, ustanawiając nowy rekord świata. Tym samym zrewanżowała się Polce za oszczep, w którym zajęła drugie miejsce.
38-letnia Chilewska jest niepełnosprawna od urodzenia. Ma niedowład obu kończyn dolnych. W technikum we Wrocławiu przez przypadek zainteresowała się lekką atletyką. Wcześniej grała w szachy i była nawet mistrzynią w swojej kategorii wśród szkół ponadpodstawowych w województwie wrocławskim. W trakcie rozgrywania kolejnych partii podglądała trenujących lekkoatletów. Ich trener namówił ją, by spróbowała "czymś porzucać".
- Wyglądało to trochę komicznie, bo nigdy wcześniej nie trzymałam w rękach oszczepu czy kuli. Ale z każdym treningiem szło mi coraz lepiej. Od razu zaczęłam ćwiczyć we wszystkich trzech konkurencjach - wspomina Chilewska.
Pierwsze mistrzowskie tytuły w kraju zdobyła w 1986 r., po roku treningów. Odtąd rok w rok w tych trzech konkurencjach stawała na najwyższym podium mistrzostw Polski, nieprzerwanie do 1993 r., kiedy po igrzyskach paraolimpijskich w Barcelonie (srebrny medal w oszczepie) zdecydowała się założyć rodzinę. Jej synowie mają teraz 10 lat (Kuba) i trzy lata (Szymon).
Przerwa w sporcie trwała dziesięć lat. Dopiero wtedy jej konkurentki mogły sięgać w kraju po złoto. W 2003 r. Chilewska wróciła do treningów, by przygotować się do swojej drugiej olimpiady, w Atenach. W tym roku wystartowała na mistrzostwach Polski, ponownie zdobywając trzy złote medale.
Jeszcze nie zdecydowała, czy wystartuje na igrzyskach w Pekinie w 2008 r. Na pewno w przyszłym roku na mistrzostwach Europy chce zrewanżować się Czeszce Foltowej za porażkę w konkursie kuli w Atenach.
(Aleksandra Warska)
Autor: gazeta.pl