Przejdź do treści
Przejdź do stopki

W Sejmie kolejna batalia o VAT

Treść

Posłowie chcą zmienić uchwaloną trzy miesiące temu ustawę VAT-owską. Jednak rząd próbuje storpedować korzystną dla podatników nowelizację. Pierwsze starcie przegrał, ale to dopiero początek

Projekt zmian w VAT zgłosiła opozycja - PO, PiS i SKL we współpracy z Polską Konfederacją Pracodawców Prywatnych (jej eksperci pomagali pisać przepisy). W czwartek odbyła się nad nim pierwsza debata.

Błędy i niedoróbki

Nową ustawę uchwalono w marcu 2004 r., żeby polskie przepisy dostosować do unijnej VI Dyrektywy. Była ogromnie ważna dla firm, ale także dla ludzi, którzy z powodu podwyżki VAT więcej płacą np. za kafelki czy sedesy.

Tryb pracy nad ustawą był jednak bardzo dziwny - najpierw od sierpnia 2003 do stycznia 2004 jałowo obradowała nad nią sejmowa podkomisja. Kiedy zakończyła prace, okazało się, że na uchwalenie ustawy jest bardzo mało czasu. Musiała wejść w życie 1 maja, czyli w dniu wejścia Polski do UE. Pracowano w gorączkowym pośpiechu. W rezultacie w gotowej już ustawie znalazło się kilka oczywistych błędów i niedoróbek. Część z nich resort finansów próbował rozwiązać, wydając interpretację.

Dziś opozycja chce jeszcze raz powalczyć o to, czego nie udało się jej przeforsować w marcu, i naprawić w ustawie błędy. Lista proponowanych zmian jest długa, a większość z nich jest korzystna dla firm i podatników.

Jednak rząd we wtorek opowiedział się zdecydowanie przeciw projektowi. W rządowym stanowisku czytamy m.in.: "późne uchwalenie ustawy sprawiło, że podatnicy mieli praktycznie kilka tygodni na poznanie tych regulacji i przygotowanie się do ich stosowania. Z tego względu niewskazane jest wprowadzenie w tak krótkim czasie zupełnie nowych przepisów, ponieważ mogą one spowodować zamieszanie i niepotrzebne zupełnie problemy z przejrzystością prawa. Kolejnym ważnym argumentem jest to, że propozycje poselskie wzbudzają liczne wątpliwości dotyczące niezgodności z przepisami dyrektyw unijnych oraz mają negatywny wpływ na budżet państwa".

Przypomnijmy, że przeforsowanie rządowej wersji ustawy o VAT przyszło w marcu z ogromnym trudem - koalicja SLD-UP najpierw przegrała w Sejmie kilkanaście głosowań, potem udało się jej odwojować swoje w Senacie. Było to jeszcze przed rozpadem SLD. Teraz rząd prawdopodobnie boi się, że w nowym układzie parlamentu opozycji uda się wygrać i zmienić ustawę.

Wyborcy mówią o problemach

Posłowie Socjaldemokracji Polskiej Marka Borowskiego zapowiadają już, że nie poprą wniosku o odrzucenie projektu od razu. - Chcemy, żeby zajęła się nim sejmowa komisja finansów - powiedział nam wiceprzewodniczący tej komisji Marek Olewiński (SdPL). - Na spotkaniach wyborcy opowiadają nam o problemach interpretacyjnych, które trzeba rozwiązać. Co konkretnie poprzemy? O tym zdecyduje rozsądek i rachunek ekonomiczny, ale chcemy, żeby nowelizacja była uchwalona jak najszybciej.

Rządu nie popiera nawet SLD, który także nie chce, aby projekt trafił od razu do kosza. - Pewne rzeczy w ustawie trzeba zmienić - mówi inny wiceprzewodniczący komisji finansów Stanisław Stec z Sojuszu. - Zmian wymagają m.in. zasady dokumentacji w handlu z krajami UE i zasady odliczania VAT od paliw.

Jak długo potrwa uchwalanie ustawy? Zdaniem Steca trzy-cztery miesiące.

Rząd ma jeszcze asa w rękawie. Jeśli uzna, że ostateczne głosowanie wypadnie dla niego niekorzystnie, może poprosić marszałka Sejmu Józefa Oleksego, aby odwlekał je tak długo, jak się da. Takie rzeczy zdarzały się przy ustawie o VAT w poprzedniej kadencji. Już wcześniej marszałek skierował projekt nowelizacji do sejmowej komisji ustawodawczej, żeby sprawdziła, czy w ogóle nadaje się, by nad nią pracować. "Próbę ogniową" projekt przeszedł jednak pomyślnie - komisja uznała go za dopuszczalny.

Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Jeśli rząd Marka Belki nie dostanie wotum zaufania, to parlament w sierpniu zakończy swój żywot. Nie zdąży wówczas uchwalić nowelizacji.

Rafał Zasuń

Autor: Gazeta.pl