Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wałęsa z Juszczenką

Treść

Na wiecu opozycji w Kijowie przemówił Lech Wałęsa. Tłum zebrany na Placu Niepodległości odpowiedział mu skandując nazwisko byłego prezydenta oraz "Polska" i "Solidarność".

Wałęsa przyleciał do Kijowa dziś rano na zaproszenie lidera opozycji Wiktora Juszczenki. Po spotkaniu z Juszczenką ogłosił, że pozostawi w Kijowie Zbigniewa Bujaka jako swojego przedstawiciela przy ukraińskiej opozycji.

- Jego wiedza, jego metody będą wam pomocne - powiedział Wałęsa po spotkaniu z liderem ukraińskiej opozycji Wiktorem Juszczenką. Wałęsa poparł ukraińską opozycję w walce o "wolność i demokrację". - Logika jest po tej stronie, metody walki, jakie oni stosują, to metody XXI wieku, opowiadam się za tymi metodami, będę wspierał walkę o wolność i demokrację - powiedział. W Kijowie Wałęsa zaprezentował się jak za najlepszych lat.

Wałęsa dodał, że są możliwości osiągnięcia kompromisu, w wyniku którego nikt nie przegra, a stwarza się szanse dla całej Ukrainy.Były prezydent chce się też spotkać z ustępującym prezydentem Leonidem Kuczmą oraz z prezydentem-elektem, premierem Wiktorem Janukowyczem. Jakie pomysły ma dla Ukraińców Wałęsa? Przede wszystkim liczy na trzeźwą postawę odchodzącego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy.

Opozycja zajęła dzisiaj kolejny budynek w Kijowie. W Pałacu Kultury i Sztuki znajdują się obecnie setki zwolenników opozycji, którzy od czterech dni wiecują na pobliskim Placu Niepodległości. Wczoraj pod kontrolę opozycji przeszedł inny gmach - Ukraiński Dom (dawne Muzeum Lenina) na Placu Europejskim, gdzie umieszczono sztab akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa, a na parterze zorganizowano jadłodajnię i punkt informacyjny.

Opozycyjna telewizja Kanał 5. poinformowała, że dzisiaj studenci zajęli jedno z pięter ministerstwa oświaty. Na ich żądanie minister oświaty i nauki Wasyl Kremeń wydał oświadczenie, w którym stwierdza, że "niedopuszczalne jest pociąganie do odpowiedzialności karnej i administracyjnej studentów, którzy biorą udział w legalnej ogólnoukraińskiej akcji nieposłuszeństwa obywatelskiego".

Tymczasem Wiktor Juszczenko zaapelował do zachodnich rządów, by nie uznawały ogłoszonych wyników wyborów prezydenckich, wskazujących na wygraną premiera Wiktora Janukowycza.

Według oficjalnych rezultatów, Janukowycz otrzymał 49,46 proc. głosów, zaś Juszczenko - 46,61 proc., jednak opozycja, która wyprowadziła na ulice Kijowa ponad 200 tysięcy osób, uważa wyniki za efekt fałszerstwa.

- Wzywamy do nie uznawania sfałszowanych rezultatów wyborów prezydenckich 21 listopada 2004. Zwracamy się do instytucji europejskich, szefów rządów z propozycją przyjęcia odpowiedniej deklaracji - powiedział Juszczenko w wypowiedzi dla telewizji "Euronews".

Przywódca opozycji zaproponował, by zagranica wystosowała apel do ustępującego prezydenta Leonida Kuczmy i zażądała od niego "powstrzymania się od siłowego rozwiązania wydarzeń na Ukrainie" i "przekazania władzy legalnemu prezydentowi, na którego głosowała większość wyborców".

(INTERIA.PL/RMF/PAP)

Autor: interia.pl