Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wielka awantura o hotel Fontana

Treść

Bitwa z użyciem pałek, strzał z pistoletu, tłuczone szyby i wejście obstawione policją - tyle wrażeń zapewnił jednej nocy, z czwartku na piątek, świnoujski hotel Fontana swoim dwustu gościom.

Goście opuszczają hotel przerażeni, że padną ofiarą porachunków mafii. Ale to nie mafia, tylko ochroniarze, wynajęci przez dotychczasowego dzierżawcę, pobili się z ochroniarzami nowego właściciela hotelu.

Awantura zaczęła się w czwartek, ok. godz. 9 rano, kiedy hotel zaczął przejmować miejscowy biznesmen Lech Kudła (kupił Fontanę wiosną, od Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy SA).Wewnątrz pracowała właśnie pełną parą załoga poprzedniego dzierżawcy hotelu - miejscowego hotelarza Piotra Gejera. Prawie 30 osób obsługiwało ok. dwustu gości; w większości niemieckich emerytów.

- Sezon w pełni, jutro przyjeżdża kolejny turnus. A tu państwo Kudła wchodzą ze swoimi ochroniarzami i z policją. Każą nam opuścić stanowiska pracy i biorą się do wymiany zamków - opowiada zdenerwowana pracownica hotelowego biura.

Dariusz Staszewski, pełnomocnik nowego właściciela - To było prawne przejęcie. Pan Gejer nie chciał nam oddać obiektu, choć mamy do tego pełne prawo. Policja nas wprowadzała, żebyśmy byli w stanie sprawdzić, czy cały majątek jest na miejscu - mówi.

Próba sił nastąpiła wieczorem. Gejer wynajął 12 ochroniarzy z Alkonu, by - jak tłumaczy - przywrócić stan spokojnego dostępu do obiektu.

Ochroniarze podeszli pod hotel w cywilnych ubraniach. Kobieta i dwóch mężczyzn weszli pierwsi - mieli udawać hotelowych gości. Pozostali wbiegli za nimi. Jak było dalej, wersje są różne. Efekt: bójka między ochroniarzami Alkonu oraz firmy Gemini, wynajętej przez Kudłów.

- Jak w sensacyjnym filmie: goście weszli w cywilu - opowiada barman. - Dopiero w środku się rozebrali i wtedy zobaczyłem koszulki z nazwą firmy ochroniarskiej. To była ostra walka na pięści i pałki. Ktoś strzelił, ktoś wybił szybę. Zbiegli się przerażeni goście i pytali, czy to jakaś mafia - mówi.

Ochroniarzy z Alkonu policjanci odwieźli skutych na komendę. Policja wszczęła postępowanie w sprawie bójki z pobiciem.

Alkon się broni: - Ktoś strzelał wprost do moich ludzi, sam nie wiem, jak bym się zachował - mówi właściciel firmy, Zbigniew Błoński. Strzał padł z naboju hukowego. Według Alkonu, strzelał ochroniarz z Gemini. Ale Gemini się nie przyznaje. - Właściciel pistoletu miał pozwolenie na broń. Zeznał, że w Fontanie był o tej porze dlatego, że szukał pracy jako ochroniarz - mówi Dorota Zawłodzka, rzecznik prasowy policji w Świnoujściu.

Piotr Gejer uważa się nadal za pełnoprawnego dzierżawcę obiektu, chociaż Bumar przed sprzedażą hotelu Kudłom wymówił mu dzierżawę za niepłacenie czynszu.

- Nie płaciłem, bo odliczałem sobie dwa miliony złotych, które włożyłem w remont obiektu - mówi. Fontany nie odpuści. -Przejęli hotel w sezonie, z moimi kontraktami, napadli i okradli mnie.

Przygotował już skargę na policjantów ze Świnoujścia do komendanta wojewódzkiego. Uważa, że bezprawnie zaangażowali się w samowolną eksmisję.

- Nowy właściciel hotelu zaalarmował nas, że były dzierżawca przywłaszcza mienie i powoduje straty. Policjanci nie stwierdzili jednak przestępstwa i odmówili dalszych czynności. A wieczorem funkcjonariusze pojawili się w obiekcie po to, by przewrócić porządek prawny - odpowiada na te zarzuty rzecznik świnoujskiej policji Dorota Zawłodzka.

(Aleksandra Pezda)

Autor: gazeta.pl