Wybuchy w egipskich kurortach. Liczba ofiar ciągle rośnie
Treść
Izraelskie radio wojskowe poinformowało, że w zamachach terrorystycznych na egipskim wybrzeżu Morza Czerwonego zginęło co najmniej 31 osób, a od 120 do 160 zostało rannych. Liczba ofiar cały czas rośnie. Do zamachów doszło przed północną w egipskich kurortach: Taba, Nuaiba i Ras asz-Szitan. Przyznały się do nich dwie islamskie organizacje, jedna powiązana z al Kaidą
Najtragiczniejszy okazał się zamach w Tabie. W wyniku potężnej eksplozji zawaliło się 10-piętrowe skrzydło hotelu Hilton i wybuchł pożar. Ofiary to przede wszystkim Izraelczycy spędzający w hotelu okres świąt Sukot. Rannych jest też co najmniej 15 Rosjan i dwóch Brytyjczyków. Wśród poszkodowanych w zamachu nie ma Polaków - zapewnia polski konsul w Kairze Kazimierz Wera. - Żadne biuro podróży, ani polskie, ani egipskie, nie zgłosiło pobytów turystycznych w północnej części Synaju, gdzie rozegrała się tragedia. A 97-98 proc. polskich turystów przyjeżdża do Egiptu w zorganizowanych grupach - wyjaśnia konsul.
Egipskie władze zatrzymały już dziesięć osób podejrzanych o udział w zamachach - poinformował saudyjski dziennik "Al Watan", na który powołuje się izraelskie radio. Izraelska telewizja publiczna podała, że wybuch w hotelu spowodował samochód-pułapka. Po zamachu zamknięto przejście graniczne pomiędzy Egiptem i Izraelem. Przepuszczane są jedynie ambulanse przewożące ofiary zamachów. Miasta, w których doszło do wybuchów, zostały otoczone kordonem bezpieczeństwa. Zablokowane są drogi w promieniu 10 kilometrów od miejsc zamachów.
Do przeprowadzenia zamachów przyznały się dwie, nieznane wcześniej, islamskie organizacje: Brygady Tawhid i Światowe Ugrupowanie Islamskie. Według ekspertów do oświadczenia tego drugiego ugrupowania należy podejść z rezerwą. Jego przedstawiciel zadzwonił do agencji France Press, twierdząc, że zamachy miały być odwetem za cierpienia Palestyńczyków i Irakijczyków. Autentyczność oświadczenia nie została potwierdzona.
Brygady Tawhid oświadczyły zaś, ze ataków dokonało czterech jej członków. W oświadczeniu organizacja zadedykowała zamachy przywódcy palestyńskiego Hamasu szejkowi Ahmedowi Jassinowi, który zginął w marcu w ataku izraelskiej armii. Ugrupowanie oświadczyło, że było to tylko pierwsze uderzenie w Żydów i zapowiedziało, że "ataki nie ustaną, dopóki niewierni nie zostaną wyrzuceni z islamskich ziem". W opublikowanym komunikacie określono przywódcę al Kaidy Osamę bin Ladena i jego bliskiego egipskiego współpracownika Ajmana al Zawahiriego jako historycznych islamskich przywódców.
Minister spraw zagranicznych Izraela Silvan Szalom właśnie al Kaidę oskarżył o zamachy w Egipcie. Sztab antyterrorystyczny przy kancelarii premiera Ariela Szarona nakazał wszystkim Izraelczykom natychmiastowe opuszczenie Półwyspu Synaj. Gości tam ponad 20 tysięcy żydowskich turystów.
Na wieść o zamachach tłumy Palestyńczyków w Gazie i obozie Dżabalija - okupowanym przez izraelskie wojsko - zebrały się manifestując swoją radość.
(IAR)
Autor: gazeta.pl